GN 48/2020 Archiwum

Opowieść o prawdziwym miłosierdziu

– W ten projekt udało nam się zaangażować całą armię Bożych ludzi – mówią autorzy fabularyzowanego dokumentu o dr Aleksandrze Gabrysiak.

Aleksandra Gabrysiak to postać wybitna. Lekarka doczekała się licznych form upamiętnienia. Jej życie i działalność opisano w artykułach, publikacjach naukowych i książkach. Jej imię noszą elbląskie hospicjum, a także jeden z nowoczesnych tramwajów przemierzających ulice naszego miasta. „Doktor Olę” upamiętniono teraz również na filmie.

Wszystko ofiarowywała Bogu

Fabularyzowany dokument „Doktor Ola – Niewolnica Miłosierdzia” przygotowała Nieformalna Grupa Teatralna Aktorów Amatorów przy parafii św. Józefa w Tczewie. – Ten film zapewne nigdy by nie powstał, gdyby nie... „Gość Niedzielny” – mówi Andrzej Muchowski, reżyser i scenarzysta obrazu. Jak opowiada, pewnego razu, gdy wychodził z kościoła, nasz tygodnik wręczyła mu znajoma. – Przyznaję, że nie jestem regularnym czytelnikiem, ale ten numer przeczytałem od deski do deski, a tam moją uwagę przykuł artykuł o dr Aleksandrze Gabrysiak – wspomina. – Dowiedziałem się z niego, jak wielkim heroizmem i empatią odznaczała się ta lekarka. Kiedy uzmysłowiłem sobie, w jakie środowiska ona wchodziła, jak wiele dobra uczyniła dla ludzi najbardziej odtrąconych i porzuconych, pomyślałem, że tak postępowałaby tylko osoba święta. Wtedy od razu dotarło do mnie, że musi powstać film o tej postaci – wyjaśnia.

Uczestnicy projektu wspominają, że jako nieformalna grupa teatralna mieli już na koncie kilka przedsięwzięć artystycznych. Między innymi wystawiali w swoim mieście spektakl o życiu i śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego – „Nie ma większej miłości...”, a także podjęli się innych przedsięwzięć scenicznych o charakterze ewangelizacyjnym. – Zrozumieliśmy, że kolejnym krokiem powinien być film – dodają zgodnie. W rolę tytułowej doktor Oli wcieliła się Joanna Sitkiewicz. Jak podkreślała, udziału w tym przedsięwzięciu nie traktowała jako wyzwania artystycznego, ale bardziej było to dla niej przeżycie duchowe.

– Osobiście staram się Bogu odpowiadać na wszystkie propozycje: „tak”. Nie powiedziałabym Mu „nie”, bez względu na to, jaką rolę miałabym zagrać. Pomyślałam, że w przypadku takiej opowieści Pan Bóg z całą pewnością musi posługiwać się panem Andrzejem, autorem filmu, więc zgodziłam się na przyjęcie głównej roli – mówi. – Doktor Ola każdą rzecz, której się podejmowała, też ofiarowywała Panu Bogu. Każde przedsięwzięcie poprzedzała modlitwą. Tak samo i my każdą próbę, każde nagranie rozpoczynaliśmy od wspólnej modlitwy. Podobnie modlitwą było poprzedzane wybieranie pozostałych osób do filmu. Dlatego też nasz film traktowaliśmy jako projekt ewangelizacyjny – podkreśla.

Ludzie garnęli się

Pisanie scenariusza zajęło Andrzejowi Muchowskiemu cztery miesiące. – Opierałem się na książce prof. Grażyny Świąteckiej „Doktor Ola – lekarz ciała i duszy”, w której zawarte są świadectwa osób znających lekarkę – opowiada. Sceny filmowano w bardzo różnych miejscach, m.in. szpitalach, hospicjum, na plebaniach, w kościołach, zamkniętym zakładzie karnym w Ostródzie, na dworcach kolejowych, w domach zakonnych, prywatnych mieszkaniach, ruinach budynków na peryferiach Tczewa czy w gdańskim prosektorium...

– A co ciekawe, drzwi tych wszystkich lokalizacji niemal zawsze stały przed naszą ekipą otworem. Nikt nie żądał żadnych pieniędzy ani nie stawiał jakichś dziwnych warunków. Większość właścicieli chciała jedynie płytki z kopią naszego filmu – uśmiecha się reżyser. – Nawet gdy odmówiono nam możliwości kręcenia w jednym z zakładów karnych, zaraz okazało się, że możemy nagrywać w nieczynnym już dziś więzieniu dla kobiet w Ostródzie. Pan Bóg wszystkim się zaopiekował – dodaje. Tak samo było też z ludźmi.

– Nikt nie odmawiał, czy to zagrania roli, czy też wsparcia technicznego bądź zwykłej pomocy na planie. Ludzie garnęli się, a była to prawdziwa armia, moim zdaniem prawdziwie Bożych ludzi – ocenia pan Andrzej. W projekt zaangażowali się nie tylko przedstawiciele Nieformalnej Grupy Teatralnej Aktorów Amatorów, ale także znajomi, przyjaciele, a nawet... bezdomni. – Przez to, że jesteśmy amatorską grupą, możemy pokazać ludzi bardziej takimi, jakimi są w rzeczywistości. A dzięki temu, że od kilku lat prowadzimy przy naszej parafii ogrzewalnię dla bezdomnych, mogliśmy także poznać to środowisko, w którym również z wielkim zapałem działała doktor Ola – wyjaśnia A. Muchowski. Jak mówi, były to bardzo trudne sceny do zrealizowania, ale jednocześnie wyszły najbardziej naturalnie.

Podziw i szacunek

Tczewscy artyści zaangażowani w projekt podkreślają zgodnie, że udział w tym filmie sprawił, iż do dziś są pod ogromnym wrażeniem postawy doktor Gabrysiak. – Grałam matkę dziewczyny w ciąży, którą doktor Ola uratowała przed samobójstwem – opowiada Justyna Rajska.

– W scenach z moim udziałem możemy zobaczyć, jak bardzo lekarka dawała siebie innym. W ogóle nie liczyła się z kosztami, które musiała ponieść, ani z negatywnym przyjęciem, jakie ją spotykało. Dziś takie postawy to rzadkość, co jeszcze bardziej nam uzmysławia, jak bardzo są nam potrzebne – dodaje. Ksiądz Piotr Pazda, który wcielił się w rolę ojca Fabiana, kierownika duchowego dr Gabrysiak, opowiada, że na początku miał pewne obawy co do swojego udziału w projekcie. – Nigdy nie stałem przed kamerą, nie lubię udawać kogoś, kim nie jestem, więc dość długo nie wiedziałem, czy mam się zaangażować – przyznaje. Kiedy dowiedział się, że ma zagrać kapłana, jego obawy zdecydowanie osłabły.

– Zrozumiałem, że będę mógł być praktycznie sobą. Kiedy zobaczyłem swój tekst oraz inne treści pojawiające się w filmie, niemal natychmiast się z nimi utożsamiłem. A że moją rolą na co dzień przecież też jest głoszenie Ewangelii, zgodziłem się. Dziś mogę powiedzieć, że pomimo tych początkowych obaw jestem wdzięczny autorom, że mnie zaprosili – dodaje. Także młodzież włączyła się w realizację dokumentu. Piotr Laskos wcielił się w rolę brata doktor Oli w scenach rozgrywających się w jej młodości. – Zawsze chętnie włączam się w działania artystyczne, brałem udział we wcześniejszych projektach naszej grupy, dlatego teraz też z chęcią się przyłączyłem – wyjaśnia. – Dziś coraz trudniej dotrzeć do młodych ludzi z przekazem ewangelizacyjnym, a że film to coś, co zawsze do nich trafia, uważam, że takie przedsięwzięcie to dobry pomysł – dodaje.

Ksiądz Antoni Dunajski, proboszcz parafii św. Józefa w Tczewie, nie kryje dumy ze swoich parafian. – Miałem prawdziwe szczęście, zostając proboszczem takich ludzi – uśmiecha się. – Kiedy popatrzy się na ogrom pracy, jaką w to włożyli, może to tylko budzić nasz podziw. Budzi to też mój szacunek i radość, że powstał obraz opowiadający o tej postaci, wyjątkowej zarówno dla Elbląga, jak i Tczewa czy nawet Gdańska – dodaje. – Jestem przekonany, że w dzisiejszym świecie, zwłaszcza w dobie pandemii, musimy promować takie postacie jak doktor Aleksandra Gabrysiak. Pokazywać postawy bezinteresownej pomocy, empatii i prawdziwego miłosierdzia – podsumowuje A. Muchowski. Film „Doktor Ola – Niewolnica Miłosierdzia” można obejrzeć na YouTube.


Aleksandra Gabrysiak

Urodziła się 16 kwietnia 1942 r. w Radzyminie. Od wczesnych lat dzieciństwa zmagała się z krzywicą, jednak choroba nie przeszkodziła jej ani w zdobyciu dyplomu lekarskiego Akademii Medycznej w Gdańsku, ani w późniejszej aktywnej działalności na rzecz potrzebujących. Pracowała m.in. jako kierownik laboratorium w Tczewie oraz w Poradni Trzeźwości w Elblągu. Zorganizowała Dom Samotnej Matki oraz hospicjum.

Zginęła tragicznie 6 lutego 1993 r., zamordowana wraz z adopcyjną córką Marią przez swojego podopiecznego Zbigniewa Brzoskowskiego. Za zabójstwo mężczyznę skazano na karę śmierci, którą później zamieniono na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama