Nowy numer 29/2021 Archiwum

Kościół zawsze jest z człowiekiem

Życiowy błąd, popełniony być może w młodości, nikogo nie przekreśla.

Jesień to czas, kiedy po letniej przerwie – w tym roku także tej związanej z obostrzeniami w związku z pandemią koronawirusa – wracają do swoich spotkań członkowie wspólnot. Oczywiście odbywa się to z zachowaniem przepisów sanitarnych.

Jedną z takich grup jest wspólnota osób żyjących w związkach niesakramentalnych, którą w Elblągu od ponad 10 lat prowadzi ks. Mariusz Ostaszewski. – Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie powinny czuć się odrzucone przez Kościół, bo tak nie jest. Kościół zawsze jest z człowiekiem. Należy podkreślić, że nauka papieża Franciszka, jak i jego poprzedników, jest skoncentrowana na człowieku – mówi ks. Ostaszewski.

Blisko Boga

Na spotkania wspólnoty przychodzą osoby, które twardo stoją na ziemi, doskonale wiedzą, że nauka Kościoła nigdy się nie zmieni i tego nie kwestionują. Błąd życiowy, który w przeszłości – być może w młodości – popełniły, też ich nie przekreśla, aczkolwiek są nim naznaczone. On w pewien sposób rzutuje na ich życie, mimo to, żyjąc z drugą osobą, chodzą do kościoła, wychowują dzieci, które posługują jako ministranci, śpiewają w scholkach czy jeżdżą na oazy. Chcą, żeby ich potomstwo było blisko Pana Boga i Kościoła.

Z drugiej strony często można spotkać osoby zranione, które myślą, że jeśli nie mogą przyjąć Komunii św. w sposób fizyczny, to także nie mogą chodzić do kościoła; jeśli nie mogą pójść do spowiedzi, to są odrzucone, Pan Bóg ich nie kocha. – To nie jest prawdą. Pan Bóg kocha wszystkich i chce, żeby każdy był zbawiony. Każdy ma własną drogę, ważne, żeby nad tymi osobami, parami, pochylić się, a czasami nawet podpowiedzieć, że mogą przyjść do sądu kościelnego i przekonać się, czy ich pierwszy związek był ważnie zawarty – zaznacza ks. Ostaszewski.

Rekolekcje są dla wszystkich

Zdarza się, że ludzie żyjący w związku niesakramentalnym wstydzą się uczestniczyć w rekolekcjach, bo wtedy prawie wszyscy, którzy są w kościele, przystępują do Komunii św., a oni nie. Mają wrażenie, że jest to bardzo widoczne, że inni zwracają na nich uwagę.

– Namawiam ich, żeby uczestniczyli w rekolekcjach i skorzystali z posługi kapłana. Wiadomo, nie otrzymają rozgrzeszenia, ale mogą klęknąć do spowiedzi: porozmawiać, poradzić się i powierzyć swoje problemy Panu Bogu. Kapłan nikogo z konfesjonału nie wyrzuci. Wysłucha, być może coś doradzi – tłumaczy ks. Ostaszewski. I dodaje: – Nie oszukujmy się, w Kościele jest bardzo dużo osób, które żyją w związkach niesakramentalnych; jest coraz więcej tych, którzy żyją w związkach bez zobowiązań. My z tymi osobami już się spotykamy i będziemy spotykać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama