Nowy numer 31/2021 Archiwum

Na dwóch kółkach do Maryi

W ciągu minionego lata udało im się odbyć kilka rowerowych pielgrzymek do głównych sanktuariów maryjnych na Warmii i Mazurach. W planach mają kolejne takie wyprawy.

Głęboka wiara może być kluczem do odkrycia pasji i zainteresowań. Tak było w przypadku Krystyny Stolarczyk i Grażyny Andrzejewskiej, parafianek z Małdyt, u których pragnienie pielgrzymowania pomogło odkryć zamiłowanie do jazdy na rowerze.

– Do wyruszenia na pierwszą pielgrzymkę rowerową zainspirował mnie mój mąż. Wcześniej nie jeździłam zbyt wiele, więc sam sport i forma pielgrzymowania była na drugim miejscu. Najważniejsza była intencja i dziękczynienie Matce Najświętszej, bo co roku mieliśmy za co dziękować – zaznacza pani Grażyna. – Od zawsze lubiłam aktywność fizyczną, a trudne chwile w moim życiu pociągnęły mnie do szukania wytchnienia w jeździe na rowerze. Właśnie dzięki temu znalazłam Pana Boga i zaprzyjaźniłam się z Nim – mówi pani Krystyna.

Jak wspomina Grażyna Andrzejewska, jej pierwsza pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę nie należała do najłatwiejszych. Wcześniej pielgrzymowała również pieszo, ale to właśnie ta forma pozostała z nią na dłużej. Kiedy obie pątniczki dowiedziały się, że ze względu na epidemię w tym roku nie będą mogły wyruszyć na rowerowy szlak do Częstochowy, postanowiły, że mimo wszystko odwiedzą Matkę Bożą. – Zarówno ja, jak i mój mąż nie wyobrażaliśmy sobie, że nie wybierzemy się na pielgrzymkę na Jasną Górę. A kiedy już wiedzieliśmy, że nie uda nam się pojechać, zrodził się pomysł na zorganizowanie kilku wyjazdów rowerowych do miejsc kultu religijnego w naszym regionie – mówi pani Grażyna. – W ten sposób zastąpiliśmy sobie cudowny czas pielgrzymowania. Najpierw wybraliśmy się do Gietrzwałdu, a później, w odstępach dwutygodniowych udało nam się odwiedzić sanktuarium w Głotowie oraz sanktuarium w Krośnie. Na jednym z wyjazdów tak się cudownie złożyło, że spotkaliśmy się z naszą wspólnotą pielgrzymkową – opowiada zachwycona K. Stolarczyk.

Jak twierdzą obie panie, te jednodniowe pielgrzymki nie mogłyby się odbyć, gdyby nie intencje, które miały w sercach. – Ogólną intencją, którą wieźliśmy ze sobą do każdego sanktuarium, było przebłaganie za wszystkie profanacje świętego wizerunku Matki Bożej, które zdarzyły się ostatnio w Polsce. Poza tym były nasze osobiste intencje i przede wszystkim chęć bycia blisko Matki Bożej i dziękczynienie za wszystko, co dzieje się w naszym życiu i każdą łaskę – podkreśla G. Andrzejewska.

Mimo że sezon rowerowy dobiega końca, już pojawiły się plany na kolejne pielgrzymki. – W następnym roku chcemy odwiedzić sanktuaria w Świętej Lipce i Stoczku Klasztornym. Chciałybyśmy zachęcać innych do takiej formy przeżywania swojej wiary. Chociaż chwilami bardzo odczuwamy pielgrzymkowy trud, to owoce takiej wyprawy są wielkie – uważa pani Krystyna. – Okazało się, że na naszych terenach również mamy wiele miejsc godnych odwiedzenia, a dziękować zawsze jest za co. Chcemy jeździć do Maryi, bo jest ona pierwszą pielgrzymującą na drogach wiary. Chcemy jej szukać i jej towarzyszyć – kończy pani Grażyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama