Nowy numer 29/2021 Archiwum

Pasterze to ci, którzy idą na czele

Sutanna jako symbol przynależności do Chrystusa wiele zmienia w odbiorze seminarzysty.

Klerycy Kamil Budek, Marcin Nieścigorski, Karol Palczewski i Radosław Żygowski 3 października przyjęli sutanny podczas uroczystości obłóczyn w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu. – Te obrzędy są głęboko wpisane nie tylko w tradycję Kościoła, ale także w tradycję wspólnot seminaryjnych – mówił bp Wojciech Skibicki w homilii podczas Mszy św., która była centralnym punktem uroczystości.

Biskup Skibicki zwrócił uwagę, że ta uroczystość wywołuje wzruszenie zarówno u rodziny i bliskich alumnów, którzy przyjmują tego dnia sutannę, jak i wśród zgromadzonych kapłanów. – Niezmiennie przywołuje ona wspomnienia czasu spędzonego w seminarium, obrzędów związanych z obłóczynami czy kandydaturą – mówił. Jak podkreślał ksiądz biskup, obłóczyny są zawsze bardzo spektakularnym wydarzeniem. – One zmieniają najwięcej w optyce patrzenia na kandydata do kapłaństwa. Wcześniej przedstawiany w parafii jako kleryk chodził w garniturze. Nagle przychodzi w sutannie, niczym się nie różniąc od kapłanów posługujących w tej wspólnocie – zwrócił uwagę bp Skibicki.

– Sutanna jest strojem, który oznacza przynależność do Chrystusa. Dlatego musicie być gotowi na wszystko. Na tych, którzy będą patrzeć z podziwem, radością i wdzięcznością, i na tych, którzy będą patrzeć ze sprzeciwem. Jedni i drudzy bowiem nie są w stanie przejść obojętnie wobec kogoś, kto reprezentuje Chrystusa – mówił biskup do kleryków. Biskup Skibicki podkreślił, że poszczególne etapy na drodze do kapłaństwa, które przechodzą seminarzyści, są pewnym zadaniem. Świadczą o tym choćby słowa zawarte w formule Mszy Świętej o powołania kapłańskie. – Kościół zawarł w nich przesłanie, które kieruje do tych wszystkich, którzy przygotowują się do posługi kapłańskiej, ale też do tych, którzy jako rodziny wydają ze swoich domów kandydatów na kapłanów, a nawet do nas, wszystkich wiernych. Tam czytamy bowiem „Boże, Ty kierujesz swoim ludem przez pasterzy” – cytował.

Jak wyjaśniał, to zadanie kierowania jest wyjątkowo odpowiedzialne. – Pasterze to są bowiem ci, którzy idą na czele. Przed stadem. To nie są ci, którzy próbują je dogonić. Idą na czele, bo owce słuchają ich głosu i za nimi podążają. Pasterz idzie pierwszy. On pokazuje bezpieczną drogę – mówił. W tej samej modlitwie zawarte jest wezwanie, aby Pan Bóg powoływał tych, którzy będą „głosić Ewangelię mężnie i pokornie”. – Co to oznacza? To znaczy, że nie możemy się bać, że Ewangelia kogoś zirytuje, zdenerwuje, czy że ktoś się źle poczuje dlatego, że my mówimy to, co mówi Jezus. Ale też to głoszenie nasze ma być pokorne. To znaczy nie triumfujące i gromiące wszystko i wszystkich, bo Chrystus podchodził z miłością do każdego człowieka – podsumował biskup.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama