Nowy numer 29/2021 Archiwum

To trzeba czuć

Proboszczowi nie brakowało pomysłów, jak upiększyć zabytkowy kościółek. Dziś uważa, że tę misję wypełnił.

Parafia Matki Boskiej Szkaplerznej w Kalniku posiada dwa zabytkowe kościoły. Ksiądz proboszcz Piotr Miśkowicz od początku swojej posługi w tej wspólnocie, która rozpoczęła się w 2011 r., postawił sobie za cel przywrócenie obu zabytków do jak najlepszego stanu.

Parafia nie jest duża, więc takie prace wykonywał dzięki umiejętnej współpracy z władzami samorządowymi czy zdobywaniu dotacji unijnych. Szczególnie dużego nakładu pracy oraz pieczołowitości, uwagi i precyzji wymagał kościół filialny pw. Chrystusa Króla w Kwitajnach. Można powiedzieć, że był oczkiem w głowie miejscowego kapłana. To zostało docenione. Już w 2016 r. filialna świątynia zdobyła prestiżowe wyróżnienie „Zabytek zadbany”, odbierając jednocześnie nagrody lokalne.

Honory cieszyły, jednak ks. Miśkowicz cały czas powtarzał: „A tu trzeba zrobić to czy tamto”. Stale miał pomysły, jak upiększyć kościółek, który można podziwiać, gdy jedzie się DK 527, łączącą Pasłęk z Morągiem. – Teraz wreszcie mogę powiedzieć, że skończyłem – mówi z zadowoleniem i nieukrywaną ulgą w głosie kapłan. Ostatnimi dwoma etapami rekonstrukcji zabytku było odtworzenie posadzki oraz witraży. – Prace przy tej posadzce to było coś niesamowitego. Zdobyliśmy gotycką cegłę i specjaliści układali ją bardzo dokładnie, używając specjalnych zapraw, tak aby efekt był jak najbardziej zbliżony do tego sprzed 300 lat – wspomina proboszcz.

Jednak – jak dodaje – mogło okazać się, że wszystkie te pieczołowite prace pójdą na marne. Pomimo nowego dachu woda wciąż dostawała się do wnętrza. Problemem były nieszczelne okna, jeden z wciąż niewymienionych elementów. – Kiedy tylko padał większy deszcz, zaraz po jego ustaniu brałem ścierki, zmiotki, szufelkę i wiaderko i jechałem do Kwitajn zbierać tę wodę i ratować posadzkę – wspomina. Dlatego też remont okien był pilny.

– Okna zostały całkowicie rozebrane. Każde szkło w witrażach zostało osobno przejrzane, oczyszczone i umyte. Następnie zostały one złożone i umieściliśmy na nich szkło ochronne, by zabezpieczyć je przed nieprzewidzianymi zdarzeniami. Oczywiście wszystko także dokładnie uszczelniono, więc problem cieknącej wody zniknął z dnia na dzień – wyjaśnia proboszcz. Jak podkreśla ks. Piotr, aby móc wykonać takie prace, zabytki trzeba po prostu czuć. – Jeśli komuś brakuje takiego wyczucia, idzie w półśrodki i stara się na wszystkim oszczędzać, wówczas najczęściej odbywa się to ze szkodą dla zabytku. A nieraz jest tak, że po kilku latach znów trzeba to poprawiać i pojawiają się nowe koszty – ocenia.

– Dlatego moim zdaniem zawsze warto przy takich budowlach współpracować ze specjalistami, radzić się konserwatora zabytków. A myślę, że na naszym terenie są to ludzie, którym dobro zabytków zawsze leży na sercu i zawsze pomoc z ich strony jest czymś niezwykle cennym – uważa proboszcz. Ponadto w kościele w Kwitajnach założono też nowe wyprawy tynkarskie, pomalowano całe wnętrze i sufit. W ścianie zostało umieszczone nowe tabernakulum, wymieniono konfesjonał i ławki. Wokół świątyni wykonano także zagospodarowanie przestrzenne. – Dziś można się bardzo wygodnie przespacerować wokół naszego kościoła, a jeśli komuś rozładuje się komórka od robienia zdjęć tej pięknej budowli, to może ją sobie zaraz podładować przy ławeczkach stojących wokół – uśmiecha się ks. Miśkowicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama