Nowy numer 48/2020 Archiwum

O tych miejscach nie można zapomnieć

O pracy na dawnych cmentarzach opowiada Bogusław Krauze, miłośnik historii z Malborka.

Agata Bruchwald: Z Pana inicjatywy odrestaurowane zostały dawne nekropolie w Malborku i okolicy. Co skłoniło Pana, żeby zająć się tymi miejscami?

Bogusław Krauze: Kilka lat temu do Malborka przyjechał Bodo Rückert, przedstawiciel byłych mieszkańców miasta, którzy opuścili je w 1945 roku. Miał się spotkać z Piotrem Topolskim, moim kolegą, na cmentarzu w Nowej Wsi Malborskiej, a ten poprosił mnie, żebym też uczestniczył w tym spotkaniu. Pan Rückert powiedział, że jeśli ten zniszczony cmentarz zostałby doprowadzony do takiego stanu, iż można byłoby tu przyjść, zapalić znicz i złożyć kwiaty, i zostałoby utworzone muzeum miasta, to on postara się, by wróciły tu pamiątki rodzinne byłych mieszkańców. Wzięliśmy się do pracy. Uporządkowaliśmy ok. 80 zniszczonych nagrobków; zebraliśmy rozbite płyty i zrobiliśmy lapidarium. Odchwaściliśmy i wypoziomowaliśmy teren. Jeździliśmy tam w wolnej chwili – dwa, trzy razy w tygodniu przez mniej więcej rok – i pracowaliśmy po kilka godzin.

Wszystko robiliśmy własnymi narzędziami. Przez cały czas byłem w kontakcie z Marcinem Kwiatkowskim, wójtem gminy Malbork. On zorganizował wywóz kilku ton śmieci, gmina wykonała ogrodzenia. By sfinalizować projekt, musiałem współpracować z wieloma osobami i firmami. Cmentarz znajduje się na górce – zrobiłem podejście, a krawężniki ufundowała firma Leier Polska. Żwirownia w Malborku przekazała głaz, na którym została zamontowana granitowa tablica z napisem w językach polskim i niemieckim informujący o tym, kto spoczywa. Wykonał ją Jerzy Murawski, kamieniarz. Nadzór konserwatorski w czasie prac bezpłatnie realizował pan Bernard Jesionowski, starszy kustosz Muzeum Zamkowego.

W jaki sposób wynajdywał Pan kolejne cmentarze?

Jeden z nich także znajduje się w Malborku. Pewnego dnia, jadąc przez miasto – jesienią, kiedy liście już opadły – zauważyłem zarysy nagrobków. Upewniłem się, że to cmentarz. Później skontaktowałem się z wójtem Malborka i przekonałem go, że warto także ten cmentarz doprowadzić do stanu, na który zasługuje. Wójt podjął temat, a wskazana przez niego firma pomogła w wycince krzewów, które zarastały większą część cmentarza.

Pracował Pan także na cmentarzach w Gnojewie i Mątowach Małych...

Po otrzymaniu zgody od władz gminnych na prace na kolejnych cmentarzach, począwszy od tego w Malborku, kontaktowałem się Zakładem Karnym w Kwidzynie, gdzie ppor. Piotr Kordowski realizował program resocjalizacyjny „Ratujemy zapomniane cmentarze”. W jego ramach osadzeni włączani są w prace przy porządkowaniu grobów. Robiliśmy wizję lokalną, później pisaliśmy program, który zatwierdzała jednostka nadrzędna. Następnie ustalaliśmy termin wspólnej pracy. W Mątowach Małych jest malutki cmentarz, który porządkowaliśmy wiosną ubiegłego roku, a w Gnojewie – jesienią. W pracę włączyli się mieszkańcy wsi, a także pracownicy służby więziennej.

Dlaczego ważne jest, by porządkować te cmentarze, nie pozwolić, żeby uległy całkowitemu zniszczeniu?

Jestem przewodnikiem Muzeum Zamkowego i uważam, że bez względu na to, kto mieszkał tu poprzednio – czy byli to protestanci, mennonici, czy Żydzi – swoją pracą na pewno przysłużyli się rozwojowi naszego regionu. Działania wojenne doprowadziły do zmiany granic, my jednak nie powinniśmy zapominać o miejscach ich pochówku, bo one nam o nich przypominają. Obecnie na cmentarzach, na których pracowałem, pojawiają się świece, wieńce. Ludzie zaczynają tam przychodzić. Porządkując kolejne miejsca, współpracowałem z wójtami gmin Malbork i Miłoradz – Marcinem Kwiatkowskim i Arkadiuszem Skorkiem, sołtysami Gnojewa i Mątowów Małych – Kamilą Stachowicz i Stanisławem Sadowskim. Bardzo dobrze wspominam ten czas. W małej miejscowości czasami samodzielnie trudno zrealizować taki projekt, dlatego gdy zaproponowałem pomoc, godzili się i angażowali w jego realizację, np. organizowali wywózkę gruzu albo gałęzi. W Gnojewie pani sołtys zadbała, żeby paliło się ognisko, byśmy mogli upiec kiełbaski, pamiętała także o zabezpieczeniu sanitarnym. Miejscowi nie tylko dziękowali za pracę, ale i deklarowali, że będą dbać o te miejsca; kosić trawę, zbierać śmieci.


agata.bruchwald@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama