GN 23/2021 Archiwum

Najważniejsze jest spotkanie

Po raz kolejny pandemia i związane z nią obostrzenia uniemożliwiły organizację w parafiach spotkań grup wspólnotowych czy osób przygotowujących się do bierzmowania. Kapłani nie poddają się jednak – przenieśli je do świata wirtualnego.

Wraz z drugą falą pandemii kolejne rodzinny z parafii zaczęły trafiać na kwarantannę, a to uniemożliwiało prowadzenie spotkań kandydatów do bierzmowania „w realu” – mówi ks. Łukasz Golec z parafii bł. Michała Kozala w Morągu. Dlatego rozpoczęły się spotkania zdalne, mające formę rozmowy. Ma to swoje plusy. – Młodzi muszą być w ich trakcie skupieni i słuchać, co się dzieje. Przysnąć byłoby trudno – dodaje kapłan. Podobnie jak w minionych latach młodych obowiązuje dzienniczek.

– Obecnie z chodzeniem na Msze św. do kościoła bywa różnie, choćby ze względu na kwarantannę. Dlatego obecności dziecka na Mszach św. podpisywać będą rodzice – czy byli w kościele, czy uczestniczyli w niej poprzez transmisję. Młodzieży udzieliłem kilku wskazówek, jak godnie przeżyć takie uczestnictwo w Eucharystii – postawy jak w kościele, godny strój. Później opowiadają, co usłyszeli na kazaniach, a ja dzięki nim wiem, o czym ksiądz mówił... np. na Jasnej Górze – dodaje ks. Łukasz. W parafii św. Jerzego w Elblągu kandydaci do bierzmowania, którzy rozpoczęli pierwszy rok przygotowań (cały cykl trwa dwa lata), zostali podzieleni na sześć grup. Z każdą z nich pracuje animator, czyli osoba świecka należąca do wspólnoty działającej przy parafii.

Spotkania odbywają się raz na dwa tygodnie, choć niestety młodzi nie zdążyli się poznać w czasie spotkań twarzą w twarz, co trochę przeszkadza w budowaniu relacji. – Formacja wiąże się ze spotkaniem – z Chrystusem i drugim człowiekiem. Obecnie zdalne spotykania są koniecznością i nie ma w nich nic nadzwyczajnego. Taki jest wymóg chwili, bo wiadomo, że zawsze lepiej i łatwiej spotykać się w tradycyjny sposób – zaznacza ks. Łukasz Sołtysiak z parafii św. Jerzego w Elblągu. Dodaje, że wiosną oazowicze z jego parafii czekali na moment, gdy będą mogli się spotkać osobiście i byli bardzo szczęśliwi,gdy ten moment nastąpił. Ksiądz Maksymilian Ślizień z parafii św. Anny w Sztumie przyznaje, że w przypadku spotkań online można liczyć jedynie na osoby, które już należą do wspólnoty – formują się, wiedzą, dlaczego jest im to potrzebne.

– Obecnie trudno jest pozyskać nowe osoby, które chciałby do nas dołączyć. Gdy były spotkania na żywo, wyglądało to zupełnie inaczej – przyznaje ks. Maksymilian, który z młodzieżą spotyka się także w ramach formacji oazowej. Momentami, po których do grup dołączały nowe osoby, były różne wydarzenia. Przy parafii św. Anny od kilku lat organizowane były bale andrzejkowe i karnawałowe, w których uczestniczyli młodzi ze Sztumu i okolic. Przychodziły na nie osoby także niezwiązane z duszpasterstwem i zawsze później część z nich zostawała we wspólnocie. Są jednak dobre strony spotkań online. Jak opowiada ks. Łukasz, gdy oazowicze rozpoczęli spotkania zdalne, dołączył do nich chłopak pochodzący z Elbląga, ale od kilku lat mieszkający w Holandii. Gdy jeszcze był w kraju rozpoczął formację oazową, ale ze względu na wyjazd musiał ją przerwać, bo tam, gdzie obecnie przebywa, takich grup nie ma. Pandemia dała mu szansę, by tę formację kontynuować. Marta mieszka poza diecezją elbląską, ekipę oazową poznała w czasie pielgrzymki pieszej na Jasną Górę, na żywo widzą się ze sobą kilka razy w roku. Dzięki duszpasterstwu online mogą to robić częściej, co Martę cieszy.

– Dla mnie te spotkania to wyjątkowe poczucie wspólnoty, każdy z nas jest w swoim domu, ale w jakiś sposób jesteśmy razem. Czuję ogromną radość, kiedy wiem, że przy drugim komputerze jest człowiek, którego znam. Osoba, która czuje i myśli podobnie jak ja. Z całą pewnością spotkania w internecie nie są w stanie zastąpić realnego kontaktu z drugim człowiekiem. Myślę jednak, że relacje mocno zakorzenione, których fundamentem jest Bóg, są niezwykle trwałe. I te chwilowe niedogodności nie mają wówczas wielkiego znaczenia. Teraz jest trudniej, ale jeszcze będzie pięknie i będziemy mogli przytulić się na powitanie, złapać za ręce podczas modlitwy, czy spojrzeć w oczy drugiej osobie, mówiąc „dobrze, że jesteś” – opowiada Marta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama