Nowy numer 24/2021 Archiwum

Gdy brakuje kontaktu z bliskimi...

„Niech ksiądz jeszcze nie odchodzi. Niech mnie ksiądz potrzyma za rękę” – poprosiła pacjentka.

Posługa kapelana szpitalnego była zawsze wyjątkowym zadaniem. Teraz, w dobie epidemii koronawirusa i panujących ograniczeń, staje się ona jeszcze istotniejsza. – Nie powiem, że jest trudniej, ale na pewno dla mnie, jako kapłana, pod względem duchowych doświadczeń jest zdecydowanie inaczej – mówi ks. Michał Mańka SDS, kapelan Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. – Kiedy wybuchła pandemia, to nas wszystkich – zarówno władze szpitala, jak i jego personel – zwyczajnie to przerosło. Nigdy z niczym podobnym nie musieliśmy sobie radzić, więc przez długi czas panował pewien szok – opowiada ks. Michał.

Ograniczenie kontaktów z pacjentami, zakaz przemieszczania się między szpitalnymi oddziałami, zamknięcie kaplicy, zakaz sprawowania Eucharystii – to tylko niektóre z obostrzeń, jakie niemal z dnia na dzień dotknęły księży posługujących wśród chorych.

– Można było pójść do pacjenta tylko na wyraźne jego życzenie. Oczywiście w specjalnym stroju ochronnym, składającym się z licznych warstw. Mnie na szczęście nie przydarzyło się, że nie zostałem wpuszczony na jakąś salę, ale nie ukrywam, że czasem musiałem o takie wejście „powalczyć” – opowiada salwatorianin. Obecnie pomimo zniesienia niektórych zakazów oraz przywrócenia swobodnego przemieszczania się kapelanów po szpitalach dla pacjentów wciąż najtrudniejszym elementem walki z chorobą bardzo często pozostaje brak możliwości kontaktu z bliskimi. – My oczywiście sprawujemy naszą opiekę duchową tak jak tylko to możliwe. Jesteśmy do dyspozycji całą dobę – aby przyjść z sakramentem spowiedzi, namaszczenia czy Komunii św. Ale bez względu na to, jak istotna jest to posługa, to nie zastąpi ona kontaktu z bliskimi – z mężem, żoną, dziećmi czy wnukami – mówi ks. Michał.

– Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy po udzieleniu sakramentów, pewna pani poprosiła mnie, abym jeszcze nie odchodził. „Czy mógłby mnie ksiądz trochę potrzymać za rękę?” – zapytała. To było niezwykle poruszające i pomogło mi zrozumieć, jak wiele znaczy bliskość drugiego człowieka... – zawiesza głos kapłan. Rodziny bardzo często proszą księdza Michała, nawet tuż przed wejściem na oddział, aby przekazał ich bliskim, że są tuż obok, że się modlą i że czekają na ich powrót do zdrowia. – To jest zawsze niezmiernie poruszające. Dlatego cieszę się, że w ostatnim czasie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia wsparło program, który pomoże poprawić kontakty pacjentów z ich bliskimi i roztoczyć lepszą opiekę duchową nad tymi chorymi, którzy tego pragną – mówi ks. M. Mańka.

Jest to program opracowany przez Polskie Towarzystwo Opieki Duchowej w Medycynie (PTODM) pn. „Bądź przy mnie – wsparcie społeczne i duchowe dla pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID–19”. Projekt ten opiera się na dwóch filarach – inicjatywy „Porozmawiaj ze mną”, polegającej na bezpłatnym udostępnianiu smartfonów, które pacjenci szpitali będą mogli wykorzystywać do kontaktów z bliskimi, oraz programu „Podnieś mnie na duchu”, który ma zminimalizować ograniczenia w zakresie dostępu chorych do opieki duchowej. – Dziś często pacjenci nie wiedzą, że kontakt z kapelanem to jest zwyczajnie ich prawo. Kapelani są takimi samymi członkami personelu szpitala jak pielęgniarki czy lekarze, tak więc chory ma zawsze możliwość poproszenia o spotkanie z nami – wyjaśnia.

Jak mówi, czasem jednak stan pacjenta nie pozwala mu na osobistą prośbę o widzenie z kapłanem, a rodzina przez ograniczony kontakt nie zawsze do końca wie, co się dzieje. – Pracowałem już w kilku szpitalach i mogę powiedzieć, że elbląski personel jest pod tym względem wyjątkowy. Pielęgniarki potrafią same do mnie zadzwonić i powiedzieć: „Księże Michale, proszę szybko przyjechać, bo odchodzi ktoś bez sakramentów...” – opowiada.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama