GN 24/2021 Archiwum

Gdzie jest "Cygan"?

Tadeusz pospiesznie wbiegł do domu, zawołał: "Mamo, byli?!". "Tak, byli" - odpowiedziała. 19-letni mężczyzna bez słowa wyruszył za nimi, pobiegł do lasu...

Ostateczną decyzję o tym, że dołączy do grupy Stanisława Suchołbiaka ps. Szary, podjął 19 maja 1949 roku.

Złożył przysięgę na wierność ojczyźnie - będzie walczył o jej suwerenność do ostatniej kropli krwi. Przyjął pseudonim „Cygan”. Przysięgę złożył w rodzinnym domu. Był wieczór, kiedy go opuścił. Już nigdy tam nie wrócił.

Drzwi były otwarte

Stanisław i Jadwiga Sokolniccy wraz z dziećmi mieszkali we wsi Chełchy Iłowe na Mazowszu. Pani Halina, młodsza siostra Tadeusza, zapamiętała, że partyzanci do ich domu przychodzili już w 1946 roku. Początkowo zjawiali się nawet raz w tygodniu - zawsze czekały na nich pokój i coś do jedzenia. Najczęściej było ich czterech, a dowodził nimi „Szary”. Ojciec rodziny miewał obawy, czy to się źle nie skończy. Matka? Była szczęśliwa, że w ten sposób pomaga ojczyźnie.

Także Tadeusz, jak potrafił, starał się pomagać partyzantom. Przemawiały do niego ich kultura, patriotyzm, silna wiara w Boga, którą chciano ludziom odebrać. A i do gustu temu młodemu człowiekowi przypadło ich umundurowanie.

Dom państwa Sokolnickich nie był jedynym we wsi, którego drzwi dla partyzantów były otwarte. Od pewnego momentu w miejscowości zaczęły się coraz częstsze wizyty UB i KBW - szukano broni, robiono rewizje w domach, zrywano słomiane dachy, aresztowano miejscowych...

Od jednej z koleżanek Tadeusz dowiedział się, że także on zostanie wezwany na przesłuchanie, bo przyjaźni się z poszukiwanym Jerzym Gogolewskim. Koleżanka zasugerowała, że kiedy nie będzie już w stanie wytrzymać przesłuchania, powinien poprosić o tydzień przerwy na rzekomą pomoc w poszukiwaniach Jerzego i wskazanie im miejsca jego pobytu. Tak też zrobił.

Po przerwanym przesłuchaniu 19-latek wrócił do domu. Był przestraszony i miał rozbitą głowę. W domu spotkał Jerzego Gogolewskiego. Wiedział, że go nie wyda. Zadawał sobie tylko pytanie: co dalej? Rozwiązanie znalazł tylko jedno - dołączyć do „Szarego”.

Do więzienia trafił ojciec

16 listopada 1949 r. UB aresztowało Stanisława Sokolnickiego, ojca Tadeusza. Była to kara za ukrywanie partyzantów oraz za to, że był kułakiem; rodzina miała 23-hektarowe gospodarstwo rolne, a kułakami nazywano nawet tych, którzy mieli gospodarstwa powyżej 5 hektarów. W akcie oskarżenia napisano: „Podejrzany jest bogaczem wiejskim, wrogo nastawiony do obecnej rzeczywistości”. Kiedy UB prowadziło go do furmanki, najmłodszy syn Zdzisław, płacząc, wskoczył za ojcem na tył wozu i nie dawał się z niego zdjąć. Po kilku dniach UB wezwało także Jadwigę Sokolnicką, żeby porównać zeznania małżonków. Kobietę po kilku dniach wypuszczono z więzienia w Makowie Mazowieckim, a mężczyznę przewieziono do Pułtuska, gdzie czekał go proces. Rodzina, by wynająć adwokata, sprzedała konia.

Proces w 1950 r. był pokazowy. Odbył się 25 stycznia w Pułtusku, a wyrok zapadł 28 marca. We wspomnianym już akcie oskarżenia napisano, że w okresie żniw 1946 r. (dokładnej daty nie udało się określić) nad ranem do zabudowań Sokolnickich przyszli Stanisław Suchołbiak ps. Szary, Włodzimierz Chodkowski ps. Kora i Władysław Majewski ps. Żwirko, a przyprowadził ich Tadeusz. Ubrani byli w wojskowe mundury i posiadali broń palną. W stodole mieli pozostawać do wieczora. Od 1946 r. do kwietnia 1949 r. partyzanci w gospodarstwie mieli przebywać przynajmniej czterokrotnie. W czasie tego procesu świadkiem był „Kora”. Dzięki temu, że jego zeznania nie pogrążyły dodatkowo Sokolnickiego, ten ostatecznie skazany został na jedynie 2,5 roku więzienia, a nie na 25 lat. - Pamiętam, jak tata w czasie procesu wyciągnął z kieszeni swoje zęby. Chciał pokazać, jak był traktowany w więzieniu - opowiada pani Halina.

W czerwcu 1951 r. Jadwiga Sokolnicka napisała list do Bolesława Bieruta z prośbą o skrócenie kary więzienia dla męża. Chorowała, miała na utrzymaniu dzieci, a wiele obowiązków w gospodarstwie musiał przejąć 10-letni Zdzisław. Stanisław Sokolnicki więziony był najpierw we Wronkach, a potem pracował w kopalni węgla Brzeszcze przy pracach pomocniczych. (…)

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama