Nowy numer 29/2021 Archiwum

Renesans Topolna Małego

Czy wskrzeszenie wsi, która została już całkowicie zapomniana, ma sens?

W tym wszystkim nie chodzi w ogóle o ratowanie zabytków – mówi Filip Gawliński, którego Fundacja Ochrony Zabytków Architektury Drewnianej ocaliła od ruiny już siedem zespołów zabytkowych na Żuławach. Kolejnych dziewięć czeka na przeniesienie w nowe miejsce. – Ratowanie zabytków nie może być bowiem celem samym w sobie. I dla nas nie jest. Bo przecież tak naprawdę można się uprzeć, wyburzyć jakiś obiekt i postawić go np. z pustaków, obić drewnem i z zewnątrz będzie wyglądał tak jak poprzednio. Ale człowiek inaczej się w nim czuje, zmienił technologię stawiania tego budynku i zagubił sens życia w takim domu... tego już się nie da odratować – uważa F. Gawliński.

Stąd pomysł „wskrzeszenia” wioski Topolno Małe, która niegdyś składała się z ok. 30 gospodarstw, a w wyniku działania władz PRL oraz różnorodnych przekształceń rolnych dziś liczy sobie zaledwie... dwa domy.

Władze ludowe przejęły tamtejsze grunty i wyburzyły większość budynków, planując postawić tam wielki PGR. Okazało się, że wilgotna ziemia żuławska nie jest tak łatwa do uprawy, grzęzną w niej nawet najsilniejsze ciągniki, więc ambitne plany partii zostały porzucone, a o wsi zapomniano. – Do niedawna było tam dwóch mieszkańców, ale w minionych dniach otrzymaliśmy smutną wiadomość, że jeden z nich zmarł. Tak więc dziś w Topolnie jest już tylko jedno zamieszkane gospodarstwo. Ale my wierzymy, że to się wkrótce zmieni – twierdzi F. Gawliński.

Czuć się jak Noe

– Nie wiem, czy takie porównanie nie będzie przesadą, ale rozmyślając nad historią Noego, pomyślałem, że on musiał się czuć podobnie jak my teraz. Bo przecież kiedy jego współplemieńcy zobaczyli, że buduje ogromny statek pośrodku pustyni, pukali się w głowy. Pytali: po co ty to robisz? Wyśmiewali go, szydzili z niego, nawet w pewnym momencie najbliżsi odwrócili się od niego – opowiada prezes FOZAD. – Tak samo wielu naszych znajomych czy osób z zewnątrz zastanawia się, jaki ma sens odtwarzanie wsi, która – można powiedzieć – „przegrała z współczesnością”. Czy ma sens taki powrót do korzeni? My odpowiadamy: ma. I to głęboki – dodaje z uśmiechem.

Los Topolna Małego podzieliło wiele innych wsi, które znajdują się na Żuławach. W PRL-u sporo je spotkało. To było nie tylko planowe niszczenie budynków, ale i zasypywanie rowów i cieków wodnych czy też wycinanie wierzb i robienie sztucznych nasadzeń, np. topolami, które są gatunkiem zupełnie dla Żuław obcym. – Dlatego w całym regionie możemy spotkać miejscowości strasznie przez komunę zeszpecone, nieprawdziwe. My chcemy to odwrócić – deklaruje F. Gawliński.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama