GN 24/2021 Archiwum

Z niej się nie wyrasta, do niej się dorasta

– O tym, że oaza dała im szansę odkryć Pana Boga i być przy Nim, mówią nawet te osoby, które nie są już we wspólnocie, które znalazły inną drogę – opowiada Anna Ostrasz.

Kilka miesięcy temu grupa oazowiczów „35 plus” postanowiła spotkać się w Gietrzwałdzie. Była to spontaniczna inicjatywa – skrzyknęli się przez media społecznościowe na ciasto. Przyjechało 15 osób z bliższych i dalszych stron. – Tego dnia padało niemiłosiernie, ale warto było jechać – wspomina katechetka Anna Ostrasz, która musiała pokonać ponad 100 km w jedną stronę.

Swoją przygodę z oazą rozpoczęła w rodzinnym Braniewie, później związana była ze wspólnotami w Olsztynie i Elblągu. Mówi, że oaza to jej miejsce w Kościele; są to bliscy, przyjaciele, wspólnota. – To miejsce, w którym wyrobił się mój kręgosłup moralny – zapewnia. Zagadnieniu Ruchu Światło–Życie w diecezji warmińskiej w latach 1976–1992 poświęciła swoją pracę magisterską. Była to pierwsza taka praca w tej części Polski. Później została ona wydana w formie książki.

24 marca osoby, którym bliski jest Ruch Światło–Życie, świętować będą 100. rocznicę urodzin założyciela wspólnoty sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Podkreślają, że ten gwałtownik Boży wciąż jest dla wielu wzorem, a oaza na przestrzeni lat, mimo pojawiających się trudności, ciągle trwa – tylko czasem wspólnoty są większe, a czasem mniejsze. – Wciąż są młodzi ludzie, którzy chcą żyć według wskazań ks. Blachnickiego, a moja praca wydana w formie książki – „Ruch Światło–Życie i jego działalność w diecezji warmińskiej w latach 1976–1992” – odświeżyła pozytywne głosy. Ci, którzy byli kiedyś w ruchu, mogli wiele sobie przypomnieć, innych on zainteresował. Zaczęli dopytywać o rekolekcje, spotkania. Wiem, że powstają nowe grupy, inne reaktywują się – opowiada A. Ostrasz.

Dodaje, że mottem jej pracy były słowa: „Z oazy się nie wyrasta, do oazy nieustannie się dorasta”. „Ruch Światło–Życie okazał się bardzo dynamicznym zjawiskiem w ostatnim ćwierćwieczu XX w. w Polsce. Był to ruch oddolny, charyzmatyczny, który z trudem torował sobie drogę do parafii i zdobywał miejsce w tradycyjnym duszpasterstwie. To, co nowe, rodzi często niepokój i odruchowy opór. Niemniej jest to bardzo ważna i owocna propozycja pastoralna, która uformowała z całą pewnością dwa pokolenia dzieci i młodzieży katolickiej w Polsce. Znalazła też swoją kontynuację w gałęzi Ruchu, którą jest Domowy Kościół” – napisał bp Jacek Jezierski w posłowiu publikacji.

Ruch oazowy bliski był młodym m.in. z Morąga. Małgorzata Mróz przypomina, że w latach 80., 90. młodzi spotykali się regularnie. Wspólnie śpiewali i uczyli się bycia we wspólnocie. Ta formacja pomagała im umacniać wiarę. Była to także okazja, by spotkać się z koleżankami, kolegami, bo to przecież były inne czasy, a oni nie mieli takich możliwości, jakie młodzi mają dziś... Małgorzata Mróz początkowo związana była ze wspólnotą działającą przy parafii św. Józefa. W 1987 r. została utworzona parafia bł. Michała Kozala, do której zaczęła należeć. Wkrótce także przy tej nowo powstałej wspólnocie zaczęła kształtować się podobna grupa – związała się z nią. Opiekunem był ks. Andrzej Szocik, ówczesny proboszcz. – Miał dar zjednywania młodzieży, zachęcał nas, żebyśmy przychodzili, śpiewali. Chciał, żeby coś się działo. Był propagatorem spotkań wspólnotowych. Początkowo odbywały się w salkach katechetycznych, później na plebanii – przypomina M. Mróz.

Zapewnia, że większość młodzieży, która uczestniczyła w tamtych spotkaniach, w dorosłym życiu jest blisko Kościoła. Nie zawsze oznacza to, że angażują się, np. służąc do liturgii, ale są, modlą się. – We wspólnocie oazowej uczyłam się, jak być i posługiwać w Kościele. Zaowocowało to wyborem mojej drogi życiowej – zapewnia zaś A. Ostrasz. – Oaza to takie miejsce, które daje możliwość bycia we wspólnocie Kościoła na różnych płaszczyznach: dziecięcej, młodzieżowej, dorosłej – studenci, rodziny – podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama