Nowy numer 24/2021 Archiwum

Martyr – ten, który dał świadectwo

O tym, skąd wziął się kult świętych oraz dlaczego czcimy dziś ich relikwie, rozmawiali 16 kwietnia prof. Robert Wiśniewski i dr Marta Szada.

Jak wyjaśniali prelegenci na spotkaniu zorganizowanym przez Bibliotekę Elbląską, o początkach czczenia świętych w chrześcijaństwie można mówić już od III wieku naszej ery. Wtedy właśnie – jak mówiła dr Szada – rozpoczął się kult męczenników, którzy zginęli na przykład na arenie.

– Chodziło o osoby, które oddały życie za wiarę. Dziś łacińskie słowo „martyr” tłumaczymy właśnie jako „męczennik”. Ale „martyr” oznacza nie kogoś, kto po prostu cierpiał, ale kogoś, kto dał świadectwo – dodał prof. Wiśniewski. Marta Szada zwracała uwagę, że wbrew pozorom nie jest tak łatwo wyjaśnić, skąd wziął się kult świętych. – Przez szereg lat dominowało przekonanie, że stało się tak, gdyż w tym samym czasie Cesarstwo Rzymskie stało się chrześcijańskie, a poddani cesarza, przyjmując chrześcijaństwo, niejako „dostosowywali” je do swoich wierzeń ludowych – opowiadała. Jednak takie podejście – jak uznali naukowcy – musiałoby oznaczać, że to „zabobonne masy zmusiły elity do przyjęcia kultu świętych”.

– Przy takiej interpretacji sugeruje się też, że ówcześni biskupi działali cynicznie, licząc jedynie na zwiększenie liczby wiernych, toteż przyjęli takie nowe formy jak czczenie świętych i ich relikwii – wyjaśniał prof. Wiśniewski. Tymczasem – jak przekonywali prelegenci – pojawienie się kultu świętych wiąże się przede wszystkim ze zmianą podejścia człowieka do osób zmarłych. Wcześniej, w świecie antycznym, zupełnie oddzielano świat żywych od świata zmarłych. – Cmentarz zawsze znajdował się poza murami miasta. Był od niego wyraźnie oddzielony. To miało dawać do zrozumienia, że żywi znajdują się w zupełnie innym miejscu niż zmarli – mówiła dr Szada.

– Tymczasem chrześcijaństwo, które głosi przecież zmartwychwstanie ciała, mówiło wtedy ludziom, że ze zmarłymi możemy nawiązywać relacje społeczne. Ten czy ów zmarły może być moim patronem, może być moim opiekunem. Ja mogę go o coś prosić, a on może coś dla mnie uczynić. W ten sposób ludzie zmarli stają się jakby częścią świata żywych – opowiadała. Stąd też wzięło się masowe odwiedzanie grobów osób zmarłych, które uznano za świętych. Na tych grobach powstawały bazyliki, czyli miejsca spotkań i handlu. – Takie podejście odwróciło dotychczasowy świat praktycznie do góry nogami. Groby świętych to były „nie-groby”, jak w swojej książce „Kult świętych: narodziny i rola w chrześcijaństwie łacińskim” pisze Peter Brown – mówiła dr Szada. Takie masowe gromadzenie się w miejscach śmierci czy pochówku męczenników wynikało – jak wskazywał prof. Wiśniewski – z tego, że ludzie poszukiwali tzw. miejsc z mocą.

– To znaczy takich, które przynosiły ochronę przed chorobami czy demonami, mogły przynosić opiekę dla domów, rodzin czy miast. To właśnie te miejsca tworzyły też w dużym stopniu nowe zjawiska religijne związane ze świętymi – wyjaśniał. Jak dodali prelegenci, nie bez znaczenia dla rozwoju kultu świętych była też zmieniająca się za przyczyną chrześcijaństwa rola kobiet w ówczesnym świecie i następujący w IV w. rozwój życia monastycznego. Jednocześnie przyznali, że nie do końca wiadomo, dlaczego kult niektórych świętych się przyjmował i rozwijał, a innych nie. – Trudno powiedzieć, dlaczego np. w Europie tak bardzo popularny stał się św. Jerzy, a kult niektórych apostołów w ogóle nie zyskał na popularności – dodał prof. Wiśniewski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama