Nowy numer 30/2021 Archiwum

W każdym widzieć Chrystusa

Od ponad roku szpitalny oddział COVID-19 to dla nich miejsce pracy.

Dorota Kłopocka, położna, i Jolanta Wasilko, pielęgniarka operacyjna, pochodzą z parafii Małdyty. Pracują w szpitalach w Ostródzie i Morągu. Tam opiekują się chorymi zakażonymi koronawirusem, towarzysząc im w najtrudniejszych momentach. Jak podkreślają, z pojawieniem się pandemii musiały całkowicie przeorganizować swoją pracę.

– Jestem położną, ale w tej chwili pracuję na oddziale zakaźnym. Kilka miesięcy temu na oddziale ginekologiczno-położniczym pojawili się zupełnie inni pacjenci. Do tej pory cierpienie w mojej pracy uwieńczone było wielką radością i płaczem nowo narodzonego dziecka. Dziś wygląda to całkiem inaczej – opowiada pani Dorota. Jak jednak mówią, sens ich zawodu nie zmienił się. Obie w swojej pracy odnalazły powołanie.

– Bóg wezwał mnie do niesienia pomocy innym ludziom w ten sposób. Najważniejsze jest dla mnie dobro pacjentów. W każdym z nich staram się dostrzec najpierw człowieka, a dopiero później patrzeć na chorobę – mówi pani Jolanta. Codzienność na oddziale COVID-19 nierzadko związana jest z doświadczeniem ludzkiego cierpienia. – Człowiek ma wielką potrzebę miłości, a ta ukryta jest w krzyżu Chrystusa. Myślę, że dziś, w dobie pandemii, szczególnie ważne jest spojrzenie na to, co się dzieje, przez pryzmat Chrystusowych ran i zatrzymanie się na chwilę – uważa pani Dorota. – Wiara bardzo pomaga mi w pracy. Bóg daje mi siłę, pomimo wielu obciążeń fizycznych i psychicznych. Wiem, że kiedy wykonuję swoje obowiązki, czuwa nade mną Matka Boża – dodaje pani Jolanta. Pani Dorota każdy swój dyżur rozpoczyna i kończy modlitwą.

– W szpitalu, na piętrze mojego oddziału znajduje się kaplica szpitalna. Wchodząc do pracy i wychodząc z niej, mam zawsze okazję prosić Pana Boga o dobry dzień i dziękować za udany dyżur, a czasem wyżalić się. Wiem, że mam Przyjaciela, który zawsze wysłucha i nigdy nie zawodzi – mówi. Pracując w szpitalu, widzą, jak wiara często pomaga w znoszeniu ciężkich chwil pacjentom. – Osoby przebywające na oddziale są bardzo samotne. Jednak duża część z nich ten czas izolacji przeżywa w postawie pełnego zawierzenia Bogu. Widuję pacjentów, którzy ostatkiem sił, drżącymi rękoma przesuwają paciorki różańca. Łączą się z cierpieniem Chrystusa. Pewnej niedzieli, oprowadzając księdza kapelana po oddziale, zauważyłam, jak wiele radości i nadziei pojawiło się na twarzach pacjentów. Po rozmowie z księdzem, przyjęciu sakramentu namaszczenia chorych i Komunii św. powraca chęć do walki o zdrowie i przyjęcie z pokorą swojego cierpienia – kończy pani Dorota.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama