GN 24/2021 Archiwum

Wierzę, że on o mnie nie zapomni

– Samotna pielgrzymka pozwala nam lepiej poznać siebie, a także zbudować w sobie siłę, która pomaga nam także już po powrocie do domu – uważa pani Lucyna.

Jest takie piękne powiedzenie: „Jeżeli chcesz poznać Boga – pielgrzymuj do Ziemi Świętej. Jeżeli chcesz poznać Kościół – pielgrzymuj do Rzymu. Jeżeli chcesz poznać siebie – pielgrzymuj do Santiago de Compostela” – mówi Lucyna Poduch.

Należąca do Elbląskiego Klubu Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba elblążanka wielokrotnie pielgrzymowała pieszo do Wilna i Lwowa czy rowerem do Częstochowy. Wędrowała również z Portugalii do Santiago de Compostela w Hiszpanii. To miasto położone w zachodnio-północnej Hiszpanii, w regionie Galicja. W IX w., po odnalezieniu tam szczątków św. Jakuba, chrześcijanie z całego kontynentu zaczęli tam pielgrzymować, chcąc oddać hołd apostołowi. Te pielgrzymki ukształtowały szlak Camino de Santiago. Dzisiaj Drogą św. Jakuba pielgrzymują nie tylko chrześcijanie i nie tylko Europejczycy. Lucyna Poduch zdążyła się przekonać podczas swoich pielgrzymek, czym różni się wędrówka Camino od innych.

– Uczestnicząc w tradycyjnym pielgrzymowaniu, znajdujemy się najczęściej w grupie osób wędrujących razem, zgodnie z planem przygotowanym przez organizatora. Towarzyszy jej z reguły ksiądz, możemy codziennie uczestniczyć we Mszy św. i gdy poczujemy taką potrzebę – wyspowiadać się. Modlimy się wspólnie i wspólnie śpiewamy. Mamy zapewnione noclegi i posiłki. Są z nami także lekarz i pielęgniarka – wylicza. Pielgrzymowanie Drogą św. Jakuba wygląda oczywiście inaczej. Wszystkie rzeczy potrzebne na drogę trzeba nieść w plecaku, samemu zatroszczyć się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo czy pilnować drogi. Nikt za nas nie zapewni nam posiłków ani noclegów...

– Na Camino nocujemy najczęściej w schroniskach dla pielgrzymów, tzw. albergue. Jednak zdarza się, że nie ma w nich wolnych miejsc i trzeba szukać noclegu gdzie indziej. Podczas wędrowania Camino spotykamy oczywiście innych pielgrzymów, ale najczęściej pozdrawiamy się tylko: „Buen Camino!”, czasem zamienimy kilka słów i dalej idziemy sami – opowiada L. Poduch. Jak mówi, taka samotna pielgrzymka, gdy przez wiele kilometrów pozostaje się z własnymi myślami i modlitwą, sprawia, że zaczyna się inaczej patrzeć na siebie i swoje życie. – Często odkrywamy w sobie cechy, których nie znaliśmy. Możemy przekonać się o swojej odwadze i wytrwałości. Dlatego można śmiało powiedzieć, że samotna pielgrzymka szlakiem św. Jakuba pozwala nam lepiej poznać siebie, a także zbudować w sobie siłę, która pomaga nam także już po powrocie do domu – podsumowuje. Tamara Frączkowska, przewodnicząca Elbląskiego Klubu Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba, podkreśla, że motywacja, aby wyruszyć na samotne Camino, jest rzeczą indywidualną.

– Prawdopodobnie niesiemy wówczas w sercu prośby do św. Jakuba. Może prosimy o zdrowie dla swoich najbliższych i dla siebie? Może prosimy o zgodę w rodzinie? A może prosimy o odmianę swojego życia? Ja też wyruszałam na swoje pierwsze Camino w 2013 r. z ukrytymi w sercu prośbami do św. Jakuba. I nagle, po kilku dniach takiej samotnej drogi, olśniło mnie, że otrzymałam w życiu wiele dobrego, że przede wszystkim mam za co dziękować. Intencją mojej pielgrzymki stały się nie prośby, a podziękowanie – wspomina. – To było wspaniałe uczucie. Niosłam je w sercu przez całe Camino. Gdy strudzona doszłam do Santiago de Compostela i stanęłam wysoko nad ołtarzem, tuż przy lśniącej figurze św. Jakuba, mogłam go objąć i podziękować za opiekę. I wierzę nadal, że on o mnie nie zapomni – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama