Nowy numer 30/2021 Archiwum

Zaufali Panu

29 maja dwóch diakonów przyjęło święcenia kapłańskie. Przedstawiamy ich sylwetki.

Bóg wie, co robi

ks. Patryk Jaszkowski z parafii św. Mikołaja w Dąbrówce Malborskiej i parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Malborku „Boże, Ty mnie umiłowałeś i od dzieciństwa prowadziłeś, i aż dotąd nie mogę pojąć głębi Twojej miłości” (responsorium z godziny czytań we wspomnienie św. Teresy z Lisieux) – Nie pamiętam, aby był w moim życiu jakiś jeden, konkretny moment, w którym zadecydowałem, że chcę być księdzem. Jednak już od dzieciństwa – co zresztą odzwierciedla zawołanie z mojego obrazka prymicyjnego – odczuwałem opiekę Pana Boga. Gdy dorastałem, miałem różne pomysły na życie, lecz przystępując do matury, wiedziałem już, że następnym krokiem będzie seminarium.

Cały czas, jaki tam spędziłem, czułem się prowadzony przez Pana Boga. Prowadził mnie bardzo delikatnie, jak to ma w zwyczaju. Burze, które się przytrafiały, nigdy mnie nie przerastały. Wątpliwości, które się pojawiały, nie były zbyt wielkie. Nigdy nie dawał mi nic, co by było ponad moje siły. Był to czas, w którym mocno dojrzałem, gdy w moim życiu wiele się wydarzyło i w którym zrozumiałem, że to jest droga dla mnie. Mam nadzieję, że jako młody kapłan będę umiał pracować z młodzieżą i dziećmi, a później – gdyby zgodził się na to ksiądz biskup – chciałbym pojechać na misje. Byłem już na praktyce misyjnej w Ekwadorze, więc Ameryka Południowa jest mojemu sercu bardzo bliska. Jestem także w kontakcie z Wietnamczykami, więc mam okazję poznawać ich kulturę.

Obecnie uczę się hiszpańskiego (wietnamski jest „nieco” trudniejszy), więc mam nadzieję, że kiedyś będę mógł sprawdzić się w posłudze misjonarza. Ale czy w ogóle pojadę i dokąd – to już zostawiam Panu Bogu, bo On wie, co robi. W czasie wolnym najlepiej odprężam się przy lekturze, zwłaszcza o tematyce teologicznej czy pastoralnej, a także podróżniczej. Lubię także obejrzeć dobry film czy serial. Jednocześnie bardzo cenię sobie towarzystwo innych ludzi. Lubię z nimi spędzać czas, rozmawiać, czy np. grać w gry planszowe. Lubię być dla nich, bo wiem, że nawet sama obecność jest często bardzo ważna.

Być dla każdego

ks. Daniel Kurowski z parafii NMP Królowej Różańca Świętego w Słupsku (diecezja koszalińsko-kołobrzeska) „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49) – Był taki czas w moim życiu, kiedy liczył się tylko sport. Przeżywałem pierwsze bunty młodzieńcze, czułem niezgodę na to, co obserwowałem w świecie, i wchodziłem w konflikty z rówieśnikami. Kiedy robiły się one coraz ostrzejsze, dużo rozmawiał z nami pewien ksiądz i to jego podejście do nas sprawiło, że w jakimś stopniu zafascynowałem się kapłaństwem. Po maturze jednak planowałem pójść na prawo. Podczas wakacyjnej pielgrzymki na Jasną Górę – pamiętam, że było to 8 sierpnia – znajomy ksiądz zapytał mnie: „Na pewno chcesz iść na to prawo? A może wolałbyś być księdzem?”. To pytanie tak mocno we mnie pracowało i nie dawało mi spokoju, że po wakacjach postanowiłem wycofać złożone dokumenty na kierunek prawniczy i przenieść je do seminarium.

Tam też – można powiedzieć: „zabrany ze świata” – uczyłem się, czym jest człowieczeństwo. Początkowo miałem zupełnie inne wyobrażenie o tym, czym jest kapłaństwo. Nawet chciałem porzucić seminarium, lecz szybko zmieniłem tę decyzję, bo zrozumiałem, że to tam jest moje miejsce. Czułem, że w seminarium Pan Bóg mnie „szlifuje”, ale też jednocześnie rozumiałem, że zawsze daje nam tyle bagażu, ile jesteśmy w stanie unieść. Często też to sobie powtarzałem. Jeszcze nawet przed święceniami diakonatu, kiedy pytań było mnóstwo. Okazało się, że jedno, czego potrzeba, to ufność Panu Bogu. Bardzo lubię katechizować.

To mi daje ogromną radość. W szkole jest się nie tylko dla uczniów, ale dla każdego. Jest się zarówno dla tego nauczyciela, który jest w sali obok, czy dla każdego innego pracownika, który ma problem i chciałby z tobą porozmawiać. Według mnie, szkoła to obszar, w którym można bardzo dużo zrobić. Cenię sobie także pracę z młodzieżą, zwłaszcza z młodzieżą trudną. Uważam, że kiedy pokaże się tym osobom, jak należy postępować, one również potrafią robić piękne rzeczy. Kocham góry, zarówno wędrowanie po nich, jak i jazdę na nartach. Więc kiedy tylko mam na to czas, wypoczywam wśród szczytów. Lubię również piłkę nożną, siłownię i hip-hop.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama