Nowy numer 30/2021 Archiwum

Wyjątkowy owoc pandemii

Księża chcieli ofiarować parafianom coś w zamian za ich długą nieobecność. Powstała rzecz dużo piękniejsza, niż się spodziewali.

Wszystko zaczęło się 4 listopada 2020 roku kiedy ze względu na pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa u jednego z księży wszyscy trzej kapłani z parafii Trójcy Przenajświętszej w Morągu zostali poddani kwarantannie.

– Choć nie było wtedy codziennej Eucharystii, kościół był otwarty. My wtedy sprawowaliśmy ją w naszym domu, ale każdy, kto wstąpił do świątyni, mógł być w jedności z nami, co symbolizowała zapalona tam świeca – opowiada ks. Piotr Molenda, proboszcz parafii. – Kiedy wyszliśmy z tego czternastodniowego zamknięcia, chcieliśmy dać naszym parafianom coś w zamian za to, że nie było nas tyle czasu. Najpierw był to pomysł dodatkowej spowiedzi, ale zaraz potem dołożyliśmy do tego adorację Najświętszego Sakramentu – dodaje. Pomysł spotkał się z bardzo pozytywną reakcją. Od samego początku przychodziło na nią kilkadziesiąt osób. – Było także bardzo dużo spowiedzi. Konfesjonały były zajęte, choć byliśmy we dwóch. Rozeznaliśmy z księżmi, że jeśli spotkało się to z tak dobrym przyjęciem, to warto to kontynuować – wspomina proboszcz. – Już podczas pierwszej fali pandemii, gdy kościoły były pozamykane, bardzo brakowało mi spotkania z Jezusem Eucharystycznym. Kiedy dodatkowo zostało to utrudnione przez kwarantannę naszych księży, czułam się nieswojo. Pomysł wprowadzenia codziennej adoracji przywitałam z ogromnym entuzjazmem – mówi Marta Deorowicz, parafianka. – W tamtym czasie wszyscy byliśmy trochę zagubieni, mieliśmy mnóstwo pytań. Moim zdaniem byliśmy zupełnie jak dzieci. A gdzie dziecko biegnie, jak ma jakiś kłopot, jak nie do rodzica? – wspomina Joanna Wrzyszcz. – Dlatego to było dla mnie ogromną pomocą. Codziennie mogłam pójść do kogoś, kto wszystko może. Do kogoś, komu ze wszystkiego się można zwierzyć, wyżalić, poprosić. To niesamowicie wzmacniało moją wiarę i było wówczas bardzo potrzebne. A jak widzimy, jest potrzebne do dziś – i chyba będzie zawsze – dodaje. Parafianki wyrażają radość, że księża zdecydowali się na wprowadzenie tego nabożeństwa. – Cieszymy się, że ks. Piotr odpowiedział na zaproszenie, jakie Pan Jezus do niego skierował, usłyszał Jego głos i to zrealizował – dodaje pani Marta. – Uważam, że to wspaniałe rozwiązanie. Nie tylko dla naszej parafii, bo wiem, że w sąsiednich wspólnotach także modlono się, aby w naszym mieście była codzienna adoracja – dodaje J. Wrzyszcz. Adoracja w parafii Trójcy Przenajświętszej odbywa się w ciszy. – Nieraz, jeśli w danym czasie przypadają nabożeństwa okresowe, jak. np. majowe czy czerwcowe, to tuż przed rozpoczęciem Mszy Świętej wieczornej odprawiamy je przed wystawioną monstrancją z Ciałem Pana Jezusa. Zazwyczaj jednak jest to trwanie w ciszy – wyjaśnia proboszcz. – Mnie ta cisza po prostu zachwyca. To dla mnie jest bardzo ważne, że mogę przy Nim trwać, powierzać mu całe swoje życie i po prostu zachwycać się tym, że jest tu ze mną żywy Bóg – zwierza się M. Deorowicz. – Uważam, że ta adoracja to wyjątkowy owoc pandemii – podkreśla ks. Molenda.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama