Nowy numer 38/2021 Archiwum

Miejsce jedno, historii co niemiara

Przez lata to gospodarstwo miało wielu właścicieli. Obecni zamienili je w... małe muzeum.

Odwiedzający Dawną Wozownię w Miłoradzu dzieje tego miejsca poznają dzięki opowieściom właścicieli, Katarzyny i Jana Burchardtów, a także słuchowisku „Historia pewnego stołu”. Państwo Burchardtowie zapewniają, że tytułowy mebel to tu najcenniejszy przedmiot. Przed laty w gospodarstwie zamieszkali Marta i Antoni Burchardtowie z synem Horstem.

W czasie II wojny światowej, w styczniu 1945 r., pani Marta, babcia pana Jana, tuż przed opuszczeniem gospodarstwa zrobiła w stole otwór i schowała w nim pieniądze i kosztowności. Przez lata nikt tej skrytki tej nie odkrył, a sam stół nie został zniszczony. Po wojnie rzeczy ukryte w otworze wróciły do właścicieli. Przed wojną w pomieszczeniu, dziś znanym właśnie jako Dawna Wozownia, mieszkańcy gospodarstwa przechowywali sanie, wozy i koła, jednak z biegiem lat zaczęło ono mocno niszczeć. Państwo Katarzyna i Jan myśleli o rozbiórce, ale ostatecznie zmienili plany – postanowili je wyremontować i zrobić w nim przechowalnię na rowery.

Ale i te plany koniec końców nie zostały zrealizowane. W pewnym momencie któryś z ich znajomych przyniósł jakąś starą rzecz, która „pasowała do tego wnętrza”. W konsekwencji małżonkowie zaczęli zbierać sprzęty, przedmioty używane w przeszłości przez mieszkańców Żuław, co dało początek Dawnej Wozowni. – Sprzęty zbieraliśmy w okolicy, pochodzą one przede wszystkim z Żuław – wyjaśnia pani Katarzyna.

– Jeśli dana rzecz zostaje wywieziona z miejscowości, traci swoją tożsamość. Ważne, żeby znać jej historię – uważa pan Jan. Tworząc Dawną Wozownię, państwo Burchardtowie chcieli zachować historię Żuław, dawnych mieszkańców Miłoradza i okolicznych miejscowości. Dlatego z dumą mówią, że są w stanie powiedzieć, kim przed laty byli właściciele poszczególnych eksponatów zgromadzonych w ich małym muzeum. Boli ich, gdy widzą, jak niektórzy, likwidując zbiory po przodkach, niektóre rzeczy oddają np. do barów, gdzie służą tylko jako ozdoba. Jak mówią, często takie przedmioty są stawiane na zewnątrz i szybko niszczeją pod wpływem warunków atmosferycznych. Przed wybuchem pandemii w Dawnej Wozowni tętniło życie. Odbywały się liczne warsztaty dla dzieci i młodzieży, spotkania i wykłady dla dorosłych.

Czas obostrzeń wiele zmienił, ale wraz z powrotem dzieci do szkół znów organizowane tu były warsztaty. Chętnych, żeby wziąć w nich udział, nie brakowało. Po zakończeniu roku szkolnego zaczęły zaś przybywać tu grupy z półkolonii. Czego zwiedzający mogą się dowiedzieć podczas zwiedzania tego nietypowego muzeum? Na przykład tego, jak wygląda proces powstawania chleba („Od ziarenka do wypieku”). Dzieci same w czasie takiego spotkania robią pizzerinki czy inne placki. Organizowane są także warsztaty „Weź pranie w swoje ręce”.

– Robimy mydełko, później pranie ręczne i maglowanie. Mamy do tego stary sprzęt – opowiada pani Katarzyna. W ubiegłym roku latem mieszkańcom Miłoradza udało się zorganizować Retro Żniwa 2020. „Było nam bardzo miło pokazać mieszkankom Warszawy, jak na naszej żyznej ziemi rośnie pszenica i jak niegdyś ją koszono, by zrobić ze złotego ziarna chleb” – napisali tuż po wydarzeniu na swoim facebookowym profilu. W tym roku na przełomie lipca i sierpnia planują organizację kolejnej edycji tej imprezy. Pszenica już rośnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama