Nowy numer 38/2021 Archiwum

W świecie ludzi z pasją

– Lubimy takie wydarzenia. Spotykamy podczas nich mnóstwo ciekawych ludzi i przy okazji uczymy się historii – mówili wystawcy.

Malbork był kolejnym przystankiem na trasie odtwórców historycznych i rzemieślników, którzy jeżdżą po kraju, uczestniczą w jarmarkach i popularyzują na nich wiedzę o dawnych dziejach. Po raz kolejny ze swoimi wyrobami do miasta zawitała Małgorzata Gielen, znana jako Gienia.

W tym roku zaprezentowała się w stroju stylizowanym na szlachecki z przełomu wieków XIV i XV. Wełniana suknia była czerwona, przy rękawach miała tipety podszyte drukowanym lnem. Zaprojektować ją miała Christine de Pisan, o której mówi się, że była „pierwszą na świecie feministką”.

– Napisała książkę o tym, jak traktować kobiety. Wprowadziła też nową modę – wyjaśnia pani Gienia. Jak opowiada, wyższe sfery zawsze chciały się wyróżniać. Ogromne znaczenie w tej kwestii miała barwa stroju. Wydane w pewnym okresie dziejów w Krakowie zapisy regulowały, że najbiedniejsi mogli używać tkanin w kolorze brązowym, bo był on bardzo prosty do uzyskania (np. z kory dębu), a co za tym idzie – tani. Ubiory w żywszych kolorach mogli nosić mieszczanie. Używali oni wełny, bywało, że dodawano do niej jedwab czy tkaninę stemplowaną. Na dworze zaś panowały czerwienie, błękity i czerń, która była bardzo trudna do uzyskania. Dworskie stroje dodatkowo były bogato zdobione, w dużej mierze perłami. Państwo Małgorzata i Marek do Malborka przyjechali z Nowego Sącza.

– Lubimy takie wydarzenia. Na jarmarkach spotykamy mnóstwo ciekawych ludzi i przy okazji uczymy się historii, bo każdy z nas zna dzieje swojego rzemiosła – opowiada pani Małgorzata. I faktycznie – jedni wystawcy zajmują się płatnerstwem, inni kowalstwem czy snycerką. Do stoiska państwa Małgorzaty i Marka zwiedzających przyciągał z kolei widok kołowrotka i wrzeciona. – Ukończyłam szkołę tkacką i tym się zajmuję – opowiada pani Małgorzata. Kołowrotek, na którym pracowała w Malborku, zrobił jej mąż. – To bardzo czasochłonne zajęcie. W ciągu dnia przędę 20deko wełny, a na koc potrzebne jest jej 1,5 kg – wyjaśnia. Jak opowiada, tkactwo znów jest popularne.

– Wracamy do tego rzemiosła. Warsztaty, które prowadzę, cieszą się zainteresowaniem. Ludzie chcą zdobywać wiedzę z tej dziedziny. Widać to było wyraźnie w ubiegłym roku, gdy z powodu pandemii wiele miejsc było zamkniętych, ludzie mieli więcej wolnego czasu i postanowili nauczyć się tkactwa – tłumaczy pani Małgorzata. Malborski jarmark rzemiosła trwał od 8 do 11 lipca na wałach von Plauena. Organizatorem wydarzenia było Muzeum Zamkowe w Malborku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama