Reklama

    Nowy numer 11/2023 Archiwum

Co kryje smartfon?

Korzystanie z internetu w telefonie przez dzieci i młodzież bez nadzoru rodziców może mieć zgubne skutki.

W Elblągu 29 czerwca odbyło się spotkanie pt. „Kto czyha na Twoje dziecko po drugiej stronie ekranu”. Wystąpił na nim Marcin Musiał ze Stowarzyszenia Elbląscy Patrioci i Fundacji Pro-Prawo do Życia.

– Nie trudno zauważyć, że cała machina propagandowa przemysłu, którą za św. Janem Pawłem II nazywamy „cywilizacją śmierci”, w ostatnich latach nabiera jeszcze większego tempa – mówił na wstępie spotkania prelegent. Jak podkreślał, jest to możliwe przede wszystkim ze względu na łatwy dostęp do internetu w smartfonach. – Także dzięki tym urządzeniom, promotorzy aborcji docierają do coraz młodszych dzieci, pomijając zupełnie ich rodziców – wskazywał.

Zwracał uwagę na ryzyko uzależnienia przy nadmiernym używaniu internetu. – Korzystanie z mediów społecznościowych powoduje wydzielanie dopaminy, dlatego mówi się na nie elektroniczna kokaina. A takie porównanie, stosowane przez ekspertów, automatycznie powinno zapalać nam lampkę ostrzegawczą – podkreślał. Jednocześnie, jak wskazywał, uzależnienie od mediów społecznościowych jest dużo trudniejsze do zdiagnozowania. W odróżnieniu od „tradycyjnych” uzależnień, jak np. od alkoholu czy narkotyków, nie wymaga dokonania zakupu i wydania pieniędzy, więc nie prowadzi do powstawania kosztów. Nie generuje także natychmiastowych skutków ubocznych tak jak w przypadku nadmiernego spożycia alkoholu czy narkotyków. Dlatego świadomość społeczna dotycząca ryzyka uzależnień cyfrowych wciąż jest na bardzo niskim poziomie.

Prowadzący spotkanie zaznaczył, że obecnie promotorzy szkodliwych treści zupełnie nie ukrywają, że ich celem jest dotarcie z nimi do jak najmłodszych osób, z jednoczesnym pominięciem rodzicielskiej kontroli. – Wydawałoby się, że śmieciowe z pozoru informacje, których mamy natłok w internecie, nie stanowią większego zagrożenia. Tymczasem w wielu przypadkach są one skutkiem celowych, zorganizowanych działań – mówił.

Szczególnie niebezpieczni są, jak wskazywał, tzw. handlarze aborcją. – Oni nie ukrywają, że zależy im na sprzedaży pigułek wczesnoporonnych. Dlatego też ich celem jest jak najwcześniejsza seksualizacja młodych ludzi – wskazywał prowadzący, zwracając uwagę, że bez problemu przez internet można nabyć środki farmakologiczne służące do aborcji.

Na popularnych platformach jak Instagram, YouTube, Facebook czy TikTok konta, które promują zabijanie nienarodzonych, mają w Polsce dziesiątki tysięcy obserwujących. – Poprzez hasło: „Aborcja jest ok” starają się wmówić dziesiątkom tysięcy młodych dziewczyn, że aborcja to nic innego jak poradzenie sobie z grypą czy inną dolegliwością. Miłe, sympatyczne, śpiewające panie, z uśmiechem na ustach, produkują prawdziwy zalew tych strasznych treści, które niestety w coraz większym stopniu trafiają i oddziałują na młodych ludzi – podsumowywał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy