Nowy numer 38/2022 Archiwum

Szykany zamiast chwały

Losy „Zjawy” obrazują trudności, z jakimi musieli zmagać się żołnierze podziemia po II wojnie światowej.

Mieszkańcy Elbląga 1 sierpnia, w 78. rocznicę powstania warszawskiego, upamiętnili bohaterów tego zrywu, którzy spoczywają na elbląskim cmentarzu Agrykola.

Część spośród tych, którzy po insurekcji warszawskiej szukali schronienia w Elblągu, spoczywa jednak na nekropoli na obrzeżach miasta – na cmentarzu komunalnym Dębica. Tym właśnie osobom poświęcone były obchody zorganizowane 12 sierpnia. Podczas Apelu Pamięci po raz pierwszy została odczytana lista nazwisk wszystkich 52 „elbląskich” powstańców warszawskich.

Każdy, kto tego dnia był na Dębicy, mógł poznać historie i losy wielu wspaniałych patriotów i żołnierzy, którzy nie szczędzili wysiłków, aby dbać o ojczyznę zarówno w czasie wojny, jak i w późniejszych latach jej odbudowy. W czasie uroczystości odczytano biogramy m.in. Janusza Kustowskiego „Dżemsa” z V Obwodu Warszawskiego AK, który działał na Mokotowie, Janusza Zadrożnego o pseudonimach Butrym i Krzemieniecki, który działał w Batalionach Chłopskich, Anny Szabłowskiej „Hanki”, sanitariuszki ze Szpitala Polowego na Wilczej, czy też „Zjawy”, czyli Andrzeja Stanisława Kosteckiego z AK, zaangażowanego w Grupę „Północ”. Jak się wydaje, historia Kosteckiego „Zjawy” obrazuje losy wielu, którzy po zakończeniu wojny nie zostali nagrodzeni za swoje bohaterstwo, ale wręcz spotykały ich prześladowania ze strony władz komunistycznych. Jak przypomina Grażyna Wosińska, pomysłodawczyni uhonorowania „elbląskich” powstańców, Andrzej Kostecki został ranny w głowę w nocy z 30 na 31 sierpnia 1944 r. podczas próby przebicia się oddziałów staromiejskich do Śródmieścia, do którego przeszedł kanałami. Za swoje męstwo został odznaczony m.in. Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Honorowym za Zasługi w Rozwoju Elbląga, Medalem Wojska.

Po wojnie starał się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Studiował na Akademii Handlowej w Poznaniu. – Na podstawie donosu informującego, że w grupie znajomych wyraził się negatywnie na temat zbliżających się wyborów do Sejmu PRL, został zatrzymany 26 września 1952 r. i w kajdankach doprowadzony na dworzec kolejowy w Elblągu. W ciągu trzech pierwszych miesięcy aresztowania pracował przymusowo w Zakładach Taboru Kolejowego w Elblągu. Orzeczoną karę dwunastu miesięcy obozu pracy darowano mu na mocy ustawy amnestyjnej z 1952 roku. Po wypuszczeniu w czerwcu 1953 r. pracował w Spółdzielni Inwalidów „Wolność” w Elblągu oraz w innych zakładach i instytucjach. Zmarł w naszym mieście – opowiada G. Wosińska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy