W parafii św. Pawła Apostoła prowadzonej przez franciszkanów odbył się recital duetu akordeonowego.
Gdy w niedzielę 15 lutego w Auli Domu im. o. Klimuszki u Franciszkanów w Elblągu zabrzmiały pierwsze takty „Skyfall” Adele, mało kto z publiczności wiedział, że ten właśnie utwór uratował dwóch młodych muzyków przed wojną. To z nim Aleksander i Sergiusz przyjechali do Polski, to z nim zaczynali występy na ulicach Gdańska i to on stał się początkiem ich niezwykłej drogi.
Karnawałowy koncert, który rozpoczął się o godzinie 13, był muzyczną ucztą pełną kontrastów. Bracia zaprezentowali repertuar, który porwał publiczność - od klasycznych dzieł Antonia Vivaldiego, przez muzykę rozrywkową, aż po utwory filmowe. Wszystko brzmiało w ich wykonaniu niezwykle, bo instrumentami, którymi władają, są akordeony.
- Można powiedzieć, że to właśnie z tym utworem przyjechaliśmy do Polski i z nim na początku występowaliśmy na ulicach Gdańska - opowiadają bracia. To właśnie tam, podczas ulicznych występów, zauważyli ich gdańscy franciszkanie, którzy do dziś wspierają rozwój muzyczny młodych artystów.
Muzyka to dla braci coś więcej niż pasja - to rodzinna tradycja. Oboje ich rodziców również gra na akordeonach, a w te ślady idzie piątka rodzeństwa. Ale decyzja o wyjeździe z Białorusi nie była artystycznym wyborem - była koniecznością.
- Po skończeniu szkoły średniej czekała nas przymusowa służba wojskowa i bardzo prawdopodobny „bilet na wojnę” - wyjaśniają Aleksander i Sergiusz. - Cieszymy się więc ogromnie, że mogliśmy wrócić do ojczyzny i tutaj rozwijać swoją karierę muzyczną.
Cała rodzina posiada bowiem Karty Polaka, co umożliwiło im bezpieczny powrót do kraju przodków. I ten powrót okazał się strzałem w dziesiątkę - bracia wypracowali już sobie grupę wiernych fanów. Na koncert w Elblągu przybyły osoby, które wcześniej słyszały ich występy w Gdańsku i specjalnie przyjechały, by znów doświadczyć ich muzyki.
Na zakończenie spotkania wszyscy obecni mogli wesprzeć edukację młodych muzyków i zakup czy renowację ich instrumentów dobrowolna ofiarą. Bo choć droga od gdańskich ulic do franciszkańskiej auli była długa, ta muzyczna podróż dopiero się zaczyna.
"Zima" Vivaldiego w wykonaniu duetu akordeonowego