Rekonsekracja kościoła św. Barbary w Orłowie odbyła się po tym, jak świątynia ucierpiała w wyniku pożaru w 2019 roku.
Sześć lat temu wierni z Orłowa z ogromnym bólem serca patrzyli, jak ich kościół płonie. W niedzielę 19 kwietnia wrócili do niego na wyjątkową Mszę Świętą.
Biskup elbląski Wojciech Skibicki, który przewodniczył uroczystości rekonsekracji, w swojej homilii sięgnął po jeden z najbardziej poruszających obrazów Nowego Testamentu - scenę uczniów idących do Emaus. Przypomniał historię dwóch apostołów, którzy opuszczają Jerozolimę pokonani i załamani. - Idą z góry na dół, w stronę Morza Martwego - jakby samo ukształtowanie terenu podkreślało ich wewnętrzny upadek. Rozmawiają o zawiedzionych nadziejach, utwierdzają się nawzajem w rozpaczy. Gdy pojawia się przy nich nieznajomy, nie są nawet w stanie Go rozpoznać - smutek dosłownie zaślepił ich oczy - przytaczał biskup Skibicki.
- Jezus nie zostawia ich jednak samych. Idzie z nimi. Rozmawia. Wyjaśnia pisma. I dopiero przy łamaniu chleba otwierają się ich oczy. Rozpoznają Go - i w tej samej chwili On znika. Ale coś się już zmieniło. Ich serca znów biją. I ci, którzy nie mieli siły schodzić w ciągu dnia do swojej wioski, nocą biegną pod górę z powrotem do Jerozolimy, żeby powiedzieć: "Spotkaliśmy Zmartwychwstałego!" – wyjaśniał.
To właśnie ten obraz - przejścia od smutku do radości, od bezsilności do biegu - biskup odniósł do historii orłowskiej wspólnoty. Pożar z 2019 roku nie był tylko materialną stratą. Dla wielu wiernych oznaczał utratę miejsca, z którym związane były chrzciny, śluby, pogrzeby bliskich - całe życie. Kościół pw. św. Barbary stał tu od XIV wieku, wzniesiony przez Krzyżaków wkrótce po lokacji wsi w 1349 roku. Był świadkiem szwedzkiego potopu, żuławskich powodzi, wyznaniowych sporów między katolikami, luteranami i menonitami. To, czego nie zdołały dokonać wojny i stulecia, w jedną noc sprawił ogień.
A jednak wspólnota nie odeszła. Zamiast zejść w dół - wróciła. Wierni, samorząd, darczyńcy - wszyscy razem podjęli trud odbudowy. Dziś kościół zachwyca odnowionym ołtarzem, nowymi ławkami i starannie odtworzonym wnętrzem, które nawiązuje do barokowego charakteru świątyni. Zachowana ambona i pokryta malowidłami balustrada chóru przypominają, że ciągłość tego miejsca nie została zerwana.
- Ten kościół jest dziś piękniejszy niż był przed pożarem. Tak jak tamci uczniowie wyszliście z ciemności i smutku, żeby znów biec i głosić, że Chrystus zmartwychwstał, że tego doświadczyliście, że Go spotkaliście - zwrócił się do wiernych na zakończenie.