• facebook
  • rss
  • Uczmy się mowy znaków


    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    – Żaden człowiek nigdy nikogo nie uzdrowił. Matka Boża nigdy nikogo nie uzdrowiła i nie uzdrowi. 
Tylko Bóg może to zrobić. Ale Ona najskuteczniej modli się o zdrowie – mówił o. Robert Rutkowski.

    Od 13 do 15 lipca w kaplicy klasztoru sióstr karmelitanek bosych w Elblągu trwało Triduum ku czci Królowej Karmelu. Mszy św. przewodniczył i rozważania prowadził o. Robert Rutkowski OCD. – Ci, którzy noszą szkaplerz, z ufną wiarą zwracając się do Matki Bożej, często doświadczają Bożej miłości, odpowiedzi Pana Boga na prośby – zaznaczył kapłan. – Bóg wysłuchuje naszych prostych, pokornych próśb. Nie potrzebuje skomplikowanych argumentów. Potrzebna jest prosta wiara. Niektórzy myślą, że muszą nie wiadomo ile przeczytać. Nie. Przecież byli święci analfabeci.


    To nie ozdoba


    Pokazując płócienny szkaplerz, o. Rutkowski przypomniał, że są na nim Matka Boża z Dzieciątkiem i wizerunek Serca Pana Jezusa. Całość połączona jest tasiemką. – W prostych znakach, do których należy szkaplerz, nie ma nic dziwnego i niezrozumiałego. Jeżeli dla kogoś jest to niejasne i zakryte, to z powodu małej wiary. Uczmy się mowy znaków! – mówił karmelita. Przypomniał, że Matka Boża jest pośredniczką łask, które wypływają z przebitego boku Pana Jezusa. Są to m.in. sakramenty. Te zaś związane ze szkaplerzem to łaski dodatkowe.
– Nabożeństwo szkaplerzne nie może być praktykowane tylko zewnętrznie, poprzez noszenie szkaplerza – zaznaczył. Podobnie jest z różańcem. Już św. Teresa od Jezusa przestrzegała karmelitów, by różańca nie nosili jako ozdoby. Należy się na nim modlić. – My nie tylko nosimy szkaplerz. To także świadectwo naszej wiary. Z noszeniem go łączymy wewnętrzne nabożeństwo jednoczenia się z duchem Matki – tłumaczył kapłan. – Wewnętrzne nabożeństwo jest dla nas ogromną pomocą w walce ze złem.
Rok przed zamachem na swoje życie Jan Paweł II powiedział, że został wierny szkaplerzowi i on jest jego siłą. Innym razem ojciec święty mówił, że do istoty nabożeństwa do Matki Bożej należy ofiarowanie się jej Niepokalanemu Sercu. – Szatan boi się szkaplerza, bo on jest obrazem osoby Maryi – zaznaczył zakonnik. Sam szkaplerz określił jako pomost łączący niewidzialną osobę Maryi z nami. – Matka Boża dobrze wie, że wszyscy musimy stoczyć duchową walkę z grzechem, z szatanem. To szatan wypowiedział wojnę Jej i Jej dzieciom.


    Z porywu serca


    Święty Szymon Stock (1164–1265), wielki czciciel Maryi, generał zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, starał się ocalić zgromadzenie. W czasie modlitwy w nocy z 15 na 16 lipca 1251 roku Maryja wskazała mu szkaplerz, czyli część habitu zakonnego, czyniąc z niego znak swej opieki. Matka Boża obiecała wyprosić wszystkim wiernie noszącym szkaplerz łaskę zbawienia. Powiedziała, że kto umrze w szkaplerzu, nie zazna ognia wiecznego.
We Mszach św. w ramach Triduum w kaplicy sióstr karmelitanek bosych w Elblągu uczestniczyło kilkadziesiąt osób. – Jeszcze nigdy nie brałam udziału w takim Triduum. Chciałam zobaczyć, jak to wygląda, przyszłam tu z koleżanką. Spodobało mi się – mówi Emilia Grelak, która od roku nosi szkaplerz.
Właśnie w uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel czciciele Maryi mogli przyjąć szkaplerz karmelitański. – Należę do szkaplerza. W ubiegłym roku uczestniczyłam w nowennie. W tym dowiedziałam się o Triduum i naturalnie, z porywu serca, przyszłam. Jestem tu ze względu na miłość do Matki Bożej – podkreśla Małgorzata Mielcarska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół