• facebook
  • rss
  • Najdłuższy wąż w Elblągu

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    Może i nikt tu
nie konkuruje ze sobą na poważnie, ale wyniki są jak najbardziej prawdziwe.


    Za bicie rekordów biorą się dwa razy w tygodniu dzieci, które uczęszczają na wakacyjne zajęcia w filii nr 5 Biblioteki Elbląskiej przy ul. Rodziny Nalazków. – Pomysł na tego rodzaju wykorzystanie czasu wolnego zrodził się, kiedy wyczytałam, że 27 sierpnia 1955 r. ukazało się pierwsze wydanie „Księgi rekordów Guinnessa” – wyjaśnia Małgorzata Gwóźdź, kierownik biblioteki.

    – To znaczy, że w tym roku przypada 60. rocznica tego słynnego wydania, więc pomyśleliśmy ze współpracownikami, że stworzenie naszej, elbląskiej bibliotecznej księgi rekordów byłoby doskonałym sposobem na uczczenie tej daty – dodaje.
Każde ze spotkań, które zaplanowano na całe wakacje, będzie poświęcone biciu rekordów w innej kategorii. I tak dzieci ustanowią swoje najlepsze wyniki w dyscyplinach poświęconych m.in.: długości, wysokości czy prędkości. Wszystkie one są również inspirowane konkurencjami, które można znaleźć w oryginalnej księdze. – W czasie dotychczasowych spotkań biliśmy już rekordy w rzucaniu papierowych samolotów, w kręceniu własnoręcznie wykonanych bączków czy też w rzucaniu do celu – mówi 11-letnia Maja, która w zajęciach uczestniczy od początku. 
Dzięki temu powstały już trzy pierwsze strony „Elbląskiej księgi Guinnessa”. – Dane rekordzisty wraz z datą i dokładnym opisem dyscypliny są wpisywane do rejestru, dokładnie ze wzorem, jaki znajduje się w oficjalnej księdze – wyjaśnia pani Małgorzata. – Oczywiście, wszystko odbywa się w ramach dobrej zabawy, nikt nie konkuruje ze sobą na poważnie – dodaje.
W czasie obecnych zajęć dzieci biły rekord w budowaniu najdłuższego recyklingowego węża. Na kolorowego gada złożyło się kilkadziesiąt pustych rolek po papierze toaletowym i papierowych ręcznikach. – To oficjalnie najdłuższy recyklingowy wąż w Elblągu – stwierdziły z zadowoleniem dzieci.
Pracownicy biblioteki nie ukrywają jednak, że takie zabawy mogłyby być pretekstem do próby bicia prawdziwego rekordu. – Kto wie, czy po wakacjach nie warto by było zaszczepić tej idei w większej grupie i spróbować pokonać jakiś rzeczywisty zapis z księgi Guinnessa – podsumowuje Małgorzata Gwóźdź.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół