• facebook
  • rss
  • 500 kilometrów modlitwy

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 34/2015

    dodane 20.08.2015 00:00

    Elbląska Pielgrzymka Piesza. – Tu trzeba myśleć, mówić, modlić się, mając w świadomości to wszystko, co Polskę stanowi – mówił na Jasnej Górze do elbląskich pątników bp Jacek Jezierski.

    Bogu niech będą dzięki za XXIII Elbląską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę – powiedział w czasie Mszy Świętej kończącej XXIII EPP ksiądz Waldemar Maliszewski. – Kilkanaście dni to dla nas zbyt mało czasu. Pewnie szlibyśmy jeszcze z tydzień. Tak? – spytał pielgrzymów. – Tak – chórem odpowiedziały osoby zgromadzone w kaplicy Cudownego Obrazu. – Tyle powinno nam wystarczyć – stwierdził ks. Waldemar. Elbląska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę dotarła 11 sierpnia.

    O godz. 19 pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu. Przewodniczył jej bp Jacek Jezierski. – Drodzy pielgrzymi, dziękuję wam za to, że wytrwaliście, nie zawróciliście z waszej drogi – powiedział w czasie homilii. – Dziękuję za to, że zdobyliście klasztor jasnogórski, pokonując własną słabość, zmęczenie, a nieraz i ból – wymieniał. – Prosiłem was, poprzez księży dyrektorów obu pielgrzymek, o modlitwę we wskazanych intencjach. Ważnych dla Polski i Kościoła elbląskiego. Jestem pewien, że modlitwę tę podjęliście. Dziękuję wam – kontynuował bp Jezierski. – Dotarliście przed wizerunek Maryi, gdzie przychodzili nasi przodkowie, gdy byli w potrzebie, gdy ojczyzna była w niebezpieczeństwie. Ale też przychodzili tu z najgłębszej potrzeby serca. Z miłości – zaznaczył biskup elbląski. W wygłoszonym słowie biskup Jacek Jezierski nawiązał do aktualnej sytuacji społecznej. – Żyjemy w szybko zmieniającym się świecie i społeczeństwie. Należymy do narodu o chrześcijańskich korzeniach poddawanego procesom sekularyzacji – przypomniał. – Tu, na Jasnej Górze, nie można zatrzymać się przy perspektywie poszczególnej osoby. Tu trzeba myśleć, mówić, modlić się, mając w świadomości to wszystko, co Polskę stanowi. Nasze społeczeństwo, nasz naród stoją przed poważną próbą sekularyzacji, zeświecczenia, zapominania o Bogu, odejścia od wymagań Ewangelii. Dzieje się to w imię hasła dostosowania do ducha naszej epoki – ostrzegł pielgrzymów ksiądz biskup. Zamknięcia tegorocznej pielgrzymki dokonał ks. Waldemar Maliszewski, kierownik. – Z bólem serca, ze łzami w oczach, ze ściśniętym gardłem muszę powiedzieć: XXIII Elbląską Pielgrzymkę Pieszą uważam za zakończoną – ogłosił. A po chwili dodał: – Jednocześnie chcę poinformować, że od dzisiaj rozpoczynamy przygotowania do kolejnej, XXIV Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. W odpowiedzi na tę deklarację ks. Waldemar usłyszał gromkie brawa. •

    Jesteśmy zaproszeni

    ks. Piotr Molęda, ojciec duchowy EPP – Myślę, że w tym roku była to najcięższa pielgrzymka w historii mojego pielgrzymowania. Chrystus zabiera nas na górę, aby odkryć Boga, Jego obecność. Hasło: „Wybierz Boga – szczęście gratis” wpisuje się dokładnie w objawianie się Pana Boga. Jesteśmy zaproszeni, żeby odwiedzić uczniów, których Bóg również zaprasza do wejścia na górę. By odkrywać Jego obecność (…) Jestem przekonany, że w sercach wielu z was to doświadczenie Boga w czasie tej pielgrzymki dokonało się. Jestem przekonany, że z tym doświadczeniem wrócicie do waszych domów.

    TAK na szlaku

    – Ślub na pielgrzymce? Rewelacja. Było pięknie. Sam się wzruszyłem – mówi Krzysztof Sowita z grupy „Pogezania” Morąg-Pasłęk. W sobotę 8 sierpnia Joanna i Krzysztof Sowitowie wzięli ślub na pielgrzymkowym szlaku. – Stwierdziliśmy, że naszą wspólną drogę chcemy rozpocząć z ludźmi, na których zawsze możemy liczyć – opowiada Asia. – Pielgrzymi to nasza trzecia rodzina. Bez słodzenia mówimy, że w niej zawsze jest nam dobrze. Gdy tylko udaje się nam dostać urlop, wracamy na szlak, do grupy – dodaje. Asia i Krzysztof poznali się pięć lat temu na pielgrzymce. – Cieszymy się, że grupa była z nami w dniu naszego ślubu – mówi Krzysztof. Pani młoda pochodzi z okolic Rzeszowa, a pan młody z okolic Elbląga. – Organizując wesele we wsi Jastrzębiec k. Ruśca, chcieliśmy także wypośrodkować dojazd na uroczystość naszym rodzinom – tłumaczy Asia. Nowożeńcy przyznają, że wesele udało się. – Nasze rodziny nie znały się wcześniej. Przyjechali z daleka – wydawało im się, że są zmęczeni podróżą – a tu pielgrzymi, którzy przeszli tyle kilometrów, pierwsi wyszli na parkiet. Wszyscy goście bawili się super – relacjonuje Krzysztof. Nowożeńcy przyznają, że nie udałoby się zorganizować uroczystości, gdyby nie panie z Jastrzębiec. – Poszliśmy do tutejszych gospodarzy i powiedzieliśmy o naszych planach. Panie, które co roku przygotowują śniadanie pielgrzymom, popłakały się z radości. Tak naprawdę to dzięki nim udało nam się zorganizować wesele – zaznaczają Asia i Krzysztof.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół