• facebook
  • rss
  • Poradnik finansisty

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 42/2015

    dodane 15.10.2015 00:00

    Zaprosić Pana Boga, by zadbał o nasz portfel? To wydawało się absurdalne, a jednak działa.

    Pieniądze są drugim po miłości tematem, jaki najczęściej pojawia się w Piśmie Świętym – mówił w czasie konferencji „Biblia o pracy i finansach” Krzysztof Ciuła, lider Edukacji Finansowej Crown. Jak zauważył, życie stawia nas często przed trudnymi decyzjami, które uderzają w nasze poczucie moralności, a bardzo często dotykają one właśnie strefy finansowej. Osoby wierzące, zwłaszcza chrześcijanie, mogą szukać wskazówek dotyczących właściwego postępowania w Piśmie Świętym, lecz często nie wiadomo, gdzie dokładnie szukać.

    Konferencja, która odbyła się w kościele Bożego Ciała, była jedynie wprowadzeniem do kursu, który pozwoli nam odnaleźć w Biblii fragmenty wskazujące, jak prawidłowo podchodzić do swojego portfela. – Ten kurs nie uczyni cię milionerem. Nie sprawi, że zaczniesz być rekinem giełdowym. Nie zlikwiduje, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkich twoich długów – zauważył Krzysztof Ciuła. – Ale jest to kurs, na którym działa Duch Święty i tego z pewnością doświadczysz – dodawał. – Praca, finanse, długi. Te sprawy często zajmują w naszych sercach bardzo dużo miejsca – wymieniał Piotr Górski, uczestnik konferencji, który odbył już kurs edukacyjny Crown. – Zajmują go często aż tak dużo, że brakuje już miejsca dla Pana Boga. A ja zachęcałbym wszystkich: zaproście Pana Boga do swojego portfela – dodawał. Często wydaje się to absurdalne, ale przynosi bardzo wymierne korzyści. – Finanse to był w naszej rodzinie zawsze temat tabu. Nie rozmawialiśmy o nich z żoną, a nawet jeśli poruszaliśmy ten temat, to potem było jeszcze gorzej – wspomina. Początkowo państwo Górscy byli bardzo sceptyczni wobec pomysłu, by w sprawach ekonomicznych radzić się Biblii. – Wydawało się, że w tych kwestiach Pismo Święte było aktualne kilkaset lat temu i nie przystaje do dzisiejszych realiów – mówi Piotr Górski. Ale po jakimś czasie uświadomili sobie, że przecież sumienia ludzkie nie zmieniły się od tamtych czasów za bardzo. Tak samo zmianie nie uległo pojęcie uczciwości. – Dzięki lekturze Pisma Świętego możemy sobie również uświadomić, że wszystko to, co wydaje nam się, że posiadamy, pochodzi tak naprawdę od Boga – dodaje z kolei Ewa Borys. Mówi o sobie, że jest człowiekiem, który lubi mieć wszystko pod kontrolą i zarządzać bardzo precyzyjnie swoim czasem, kapitałem, wydatkami itp. – Wielkim uwolnieniem było dla mnie zrozumienie, że Pan Bóg mi to wszystko udostępnia, a ja tym jedynie zarządzam – zauważa. Poza tym dzięki kursowi Ewa zaczęła zupełnie inaczej podchodzić do kwestii uczciwości. Jej podejście zmieniło się dzięki znanemu fragmentowi Ewangelii. – Jeżeli nie będziemy wierni, czyli uczciwi, w małych rzeczach, nie będziemy uczciwi w rzeczach wielkich – parafrazuje. W pewnym momencie, jak mówi, zadziwiło ją, w jak wielu fragmentach Pisma Pan Bóg daje wskazówki, jak postępować z finansami. – Biblia to po prostu gotowa instrukcja dla finansisty – precyzuje wypowiedź Ewy Marta Lazur. – Na naszym kursie często czytamy Pismo Święte, a potem wykonujemy ćwiczenia – odpowiada Krzysztof Ciuła. Zwraca uwagę, że dzięki temu kursowi można zmienić nie tylko swoje podejście do finansów, ale nabyć również wiele praktycznych umiejętności. – Ja mam taką pracę, że muszę innym dawać dużo z siebie – mówi Ewa. Często nawał obowiązków sprawiał, że nie była w stanie kontrolować swojego budżetu domowego. – Teraz już wiem, gdzie popełniałam błędy, np. wydawałam niepotrzebnie pieniądze, umiem rozpisać wydatki i przychody – wylicza nabyte umiejętności. Przyznaje jednak, że największym odkryciem kursu było zrozumienie, że to Pan Bóg się o nią troszczy. – Człowiek jest radośniejszy, weselszy. To daje prawdziwą wolność – uśmiecha się. To właśnie na Chrystusową wolność wskazują liderzy kursu. – Nie po to Pan Jezus umarł na krzyżu za naszą wolność, abyśmy my sami popadali teraz w niewolę mamony – podkreśla Krzysztof. Agnieszka przysłuchuje się konferencji z zaciekawieniem. – Już kilka razy wyznawałam Jezusa jako mojego Zbawiciela, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby zaprosić Go do sfery finansów – zastanawia się. Choć, jak mówi, wyciągnęła z dzisiejszego spotkania jedną ważną konkluzję. – Zrozumiałam, że skoro wszystko należy do Ciebie, Panie Boże, to także mój kredyt hipoteczny – śmieje się.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół