• facebook
  • rss
  • Habit to mój strój służbowy

    Agata Buchwald

    |

    Gość Elbląski 17/2016

    dodane 21.04.2016 00:00

    Z Odtwórcą Historycznym Janem Brzozeckim rozmawia Agata Bruchwald.

    Agata Buchwald: Dla wielu osób nie jest Pan Janem Brzozeckim, ale  św. Wojciechem. Jak to się stało, że założył Pan habit?

    Jan Brzozecki: Rekonstruktorzy nawet zwracając się do mnie, mówią: „św. Wojciechu”. Ludzie przyzwyczaili się, że występuję w habicie. Po raz pierwszy ten strój założyłem w czasie inscenizacji oblężenia Fromborka – wojny głodowej 1414. Było to w 2010 roku. Przygotowując tę rycerską imprezę, zastanawialiśmy się, jak – jako lektor – powinienem się ubrać. Nie chciałem być gdzieś daleko, tylko z tłumem, a więc odpowiedni strój był niezbędny. By go dobrać, należało odpowiedzieć na pytanie: kto w średniowieczu potrafił czytać i pisać? Oczywiście duchowni. Po raz pierwszy wystąpiłem w brązowym habicie teatralnym. Teraz już mam własne dwa habity. Zgodę na ich noszenie otrzymałem od franciszkanów.

    Ile razy w roku Pan go zakłada?

    Różnie. Pięć, a może i dziesięć razy do roku. Habit to mój strój służbowy na imprezach rekonstrukcyjnych. W nim uczestniczę np. w rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem, oblężenia Malborka, w Święcie Chleba.

    W pozostałe dni roku, choć po ulicach chodzi pan w stroju świeckim, to i tak jest pan utożsamiany ze św. Wojciechem…

    Tak. Bardzo często są to dziwne sytuacje. Ktoś widział mnie wcześniej w stroju św. Wojciecha i mówi: „Szczęść Boże”, „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. A niektórzy po prostu nie wiedzą, jak zareagować. To jest najśmieszniejsze. Ale cóż, jak raz założyłem habit, to teraz muszę się mierzyć i z takimi sytuacjami.

    W ikonografii św. Wojciech przedstawiany jest w czerwonym stroju biskupim z paliuszem i pastorałem. Skąd w Pana stroju wziął się brązowy, franciszkański habit?

    Z brązowym habitem kojarzy się średniowiecze. Nie z szarym, białym, ale brązowym. Należy jednak pamiętać, że w tamtych czasach pojęcie habitu było zupełnie inne. Dziś w rekonstrukcjach używamy takiego, którego symbolika jest zrozumiała dla publiczności.

    24 kwietnia obchodzimy wspomnienie św. Wojciecha. Zbliżają się uroczystości w Świętym Gaju. Do miejsca męczeńskiej śmierci patrona Polski pielgrzymuje Pan także w stroju służbowym?

    Od 2012 roku. Wtedy to odbyła się pierwsza pielgrzymka Odtwórców Historycznych z Elbląga do Świętego Gaju. To był pomysł naszego kolegi Kazimierza Kałędowskiego. Poszliśmy tam, jakbyśmy byli wojownikami. Kto będzie grał św. Wojciecha? To grupa wiedziała od razu. Tę rolę mam zapisaną w genach. Nie miałem innego wyjścia. Było to fajne wydarzenie, nie tylko pod kątem wizualnym, ale i samego przeżycia.

    Jak zareagowali pielgrzymi, widząc „żywego” św. Wojciecha pośród nich?

    Kiedy w Świętym Gaju bp Jan Styrna mówił: „Szedł z wami św. Wojciech”, wszyscy patrzyli na mnie i kiwali głową: „Tak”. Takie zabawne były skojarzenia. Oczywiście ksiądz biskup mówił to w przenośni, a ludzie odebrali dosłownie.

    W tym roku pielgrzymi w Świętym Gaju także będą mogli zobaczyć św. Wojciecha?

    Gdy zastanawiałem się, czy w tym roku ponownie iść do Świętego Gaju jako św. Wojciech, zobaczyłem swoje zdjęcie – w stroju służbowym – na zaproszeniu na pielgrzymkę pieszą z Elbląga do Świętego Gaju. W takiej sytuacji stwierdziłem, że już raczej nie mam wyjścia. Rozmowy z rekonstruktorami trwają. Być może na trasę pielgrzymki wyjdą rycerze.

    Z Elbląga do Świętego Gaju jest prawie 30 km. Rycerze będą szli w pełnym rynsztunku?

    Nie. W poprzednich latach stwierdziliśmy, że nie ma potrzeby iść w pełnym stroju rekonstrukcyjnym. Idziemy, by to przeżyć, a nie się pokazać. Nikomu nie przeszkadza to, jeśli ktoś nie ma butów z epoki.

    Dlaczego wspomniał Pan buty?

    Bo są to buty skórzane. Po asfalcie idzie się w nich bardzo niewygodnie. Jest odcinek, kiedy idziemy po bruku – tam jest najciężej. Przy takiej nawierzchni skóra się zdziera. Takich problemów nie ma, gdy się chodzi po normalnej ziemi.

    A czy ludzie podchodzą do Pana jak do eksperta od życiorysu św. Wojciecha?

    Oczywiście, że tak. Znać żywot św. Wojciecha trzeba, żeby się nie zbłaźnić. Muszę wiedzieć: skąd się św. Wojciech tu wziął, kim był itd. Przygotowanym trzeba być zawsze. Choć często nie tyle ważna jest znajomość hagiografii, ile historia danego wydarzenia. To jest bardzo istotne, by zrozumieć jego znaczenie. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół