• facebook
  • rss
  • Gdy zostaliśmy chrześcijanami

    Agata Bruchwald


    |

    Gość Elbląski 20/2016

    dodane 12.05.2016 00:00

    W roku 1050. rocznicy chrztu Polski Święty Gaj to miejsce – obok Poznania i Gniezna –najważniejsze.

    Za kilka dni minie 30 lat od momentu, kiedy 9 maja 1986 roku kard. Józef Glemp, prymas Polski, na mocy specjalnych uprawnień Stolicy Apostolskiej formalnie przywrócił miejscowemu kościołowi w Świętym Gaju tytuł Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika. Ustanowił prawo odpustu zupełnego dla wszystkich wiernych pielgrzymujących do tego miejsca – przypomniał proboszcz ks. Piotr Łatacz podczas uroczystości odpustowych w miejscu męczeńskiej śmierci patrona Polski.

    – Tegoroczny odpust jest przedłużeniem tej radości, ale i radości jubileuszu 1050. rocznicy chrztu Polski – dodał.
30 kwietnia do Świętego Gaju przybyło ponad 2 tys. osób. Pielgrzymki piesze, rowerowe, autokarowe dotarły z Elbląga, Pasłęka, Dzierzgonia, Malborka, Kamieńca, Jarnołtowa, Małdyty, Szymanowa, Zielonki Pasłęckiej, Trumiejek, Starego Targu, Waplewa, Ryjewa. Eucharystii przewodniczył bp Jacek Jezierski, a homilię wygłosił abp Wojciech Ziemba. – Świadectwo męczeńskiej śmierci św. Wojciecha przypieczętował chrzest, jaki przed 1000 lat przyjęli nasi praojcowie. Nawiedzenie miejsca męczeńskiej śmierci św. Wojciecha i udział we wspólnej Eucharystii niech będą wyrazem wdzięczności wobec Boga za dar chrztu naszej ojczyzny – zaapelował proboszcz.


    Pytania nie zmieniają się


    – W ramach obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski to miejsce – obok Gniezna i Poznania – jest chyba najważniejsze. Tu właśnie śmierć św. Wojciecha, z posłania króla polskiego – już chrześcijanina – ogłaszała, że jest to naród zdolny do apostolstwa. Jest to naród, który potrafi wysyłać misjonarzy – powiedział w homilii abp Wojciech Ziemba. – Stosunkowo krótkie życie św. Wojciecha, przekraczające niewiele ponad 40 lat, charakteryzowało się niezwykle konsekwentnym szukaniem odpowiedzi na pytania, które stawiały czasy jemu współczesne.
Główne pytanie, według arcybiskupa, brzmi: co należy robić, aby Ewangelia znalazła odpowiednie miejsce w sercach ludzi i narodów?
Po ponad 1000 lat czasy są inne. Odkryto nowe kontynenty, powstały nowe państwa, ale Europa w kwestiach ekonomicznych niewiele się zmieniła. – Tak jak przed 1000 lat, podobnie i dzisiaj nasz kontynent dzieli się na bogaty Zachód i ubogi Wschód – zaznaczył abp Ziemba.
Metropolita warmiński podkreślił, że i dziś występują podobne problemy jak w czasach św. Wojciecha: jak wzbogacać swój umysł wiedzą, aby odkrywać w niej nieskończoną mądrość i porządek ustanowiony przez Boga? Jak wychowywać młode pokolenie? Jak wpływać na życie i obyczaje społeczne, aby ukazać współczesnemu człowiekowi porządkującą wszystko, zgodnie z Bożym prawem, miłość?
Jak zauważył abp Ziemba, dziś wydaje się, że dzięki technologii możemy zbudować bezpieczny świat, w którym każdy znajdzie miejsce dla siebie. Będzie to świat dialogu i porozumienia. – A jednak współczesna cywilizacja zdaje się zmierzać ku niepewnej przyszłości, a może nawet katastrofie. Niby żyjemy w bezpiecznym kokonie codziennych, rutynowych działań, ale co rusz pojawiają się wydarzenia rodzące napięcia i konflikty, którym towarzyszą lęki i obawy. Coraz trudniej jest gasić te pożary – mówił. – Wydaje się, że stoimy na progu kulturowego i cywilizacyjnego przełomu. Czegoś, co będzie dotyczyło makroskali, jakiegoś wielkiego wydarzenia. Czegoś, co wisi w powietrzu – tłumaczył abp Ziemba.


    Z historią w tle


    Tradycyjnie do Świętego Gaju z Elbląga szli odtwórcy historyczni. – W tym roku jest nas wyjątkowo mało, ale mam nadzieję, że za rok znów będzie nas o wiele więcej – powiedział Mariusz. – W trasie jest bardzo miło. Wszyscy starają się łączyć, współgrać – ocenił. 
– Do Świętego Gaju idę po raz pierwszy – mówi Nina. – Atmo-
sfera jest bardzo fajna. Idziemy na początku grupy. Wszyscy na nas patrzą. To jest… śmieszne uczucie – przyznała.
– Jestem elbląskim patriotą i lubię, gdy coś się dzieje. Za rok nas – odtwórców historycznych – być może będzie liczniejsza grupa i więcej będzie się działo – wyraził nadzieję Jakub. 
– Idę w intencji bardzo chorej na serce córki. Modlę się o zdrowie dla całej rodziny – powiedziała Anna z parafii św. Wojciecha w Elblągu. Do Świętego Gaju szła po raz pierwszy.
– Dzieci bardzo prosiły, byśmy poszli. „Mamo, kiedy idziemy na pielgrzymkę?” – pytały już od pewnego czasu – opowiadała Ewa z parafii Najświętszej Maryi Panny w Nowakowie. – Kiedyś marzyłam o tym, by pójść do Świętego Gaju, ale brakowało czasu. Teraz, kiedy dzieci są większe, mogę chodzić – przyznała. Pani Ewa szła z 11-letnią Wiktorią i 5-letnim Michałem.
– Udało mi się wygospodarować trochę wolnego czasu, zjechałem z poligonu i idę do Świętego Gaju z potrzeby ducha – cieszył się pan Andrzej, żołnierz. – Dla mnie jest to także przygotowanie przed wojskową pielgrzymką na Jasną Górę. Wychodzimy 4 sierpnia – mówił o swoich planach. – Żona jeszcze o tym nic nie wie, choć sądzę, że domyśla się. Ja już zdecydowałem, że pójdę – dodał.


    Harcerskie ideały


    Na pielgrzymim szlaku do grupy Elbląg Północ dołączyli harcerze. – Chcemy przede wszystkim zainteresować harcerzy pielgrzymką do Świętego Gaju. Robimy to po harcersku, czyli nocujemy w szkole na karimacie. Spędzamy czas ze swoją drużyną – zrelacjonował kl. Piotr Kanarek. 
Harcerze już w piątek pojechali do Żurawca. Na miejscu mieli przygotowaną grę, składającą się z punktów, które mieli wykonać. W tym roku temat krążył wokół św. Wojciecha, św. Gaudentego, Świętych Braci Męczenników Polskich. W ubiegłym roku harcerze zmierzający do Świętego Gaju mogli dowiedzieć się więcej o św. Janie Pawle II, a dwa lata temu o św. bp. Ottonie, który także niósł Polsce chrześcijaństwo, a dziś jest nieco zapomniany. 
– Staramy się pokazać harcerzom, kim oni byli i zainteresować ich postacią. Pokazać jako przykłady godne naśladowania, bo przecież ich ideały mogą stać się ideałami harcerskimi – wskazał kl. Piotr. 
W tym roku harcerska pielgrzymka odbyła się po raz 11., wzięło w niej udział 13 osób. – Młodzież dowiaduje się, że pielgrzymka jest podobna do rajdu, ale jednak inna, bo to czas przeżyty w zupełnie innej perspektywie – dodał. 
Mariusz jest harcerzem i od 9 lat należy do drużyny „Łata”. – Podczas pielgrzymki staram się pomagać ludziom, którzy tego potrzebują – mówi o swoich zadaniach. Mariusz cieszy się, że podczas wędrówki sporo rozmawiają o Światowych Dniach Młodzieży. Może w ostatnich dniach lipca też będzie w Krakowie. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół