• facebook
  • rss
  • Poza schematy wykraczaj

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    Tutaj poznasz Kościół, zrozumiesz samego siebie, a może nawet znajdziesz miłość życia.

    Studiowanie teologii zawsze jawiło mi się jako coś nieoczywistego, może nawet egzotycznego, gdyż jest to kierunek trudny, który wymaga dużo nakładu pracy własnej, a zarazem jest pasjonujący – mówi Ewelina Mączka, która ukończyła teologię na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. – Na ten kierunek wciąż trwa rekrutacja – mówi jego dziekan ks. dr Marek Żmudziński. – A współczesnemu światu potrzeba teologów, nauczycieli religii i pedagogów wiary, dlatego serdecznie zachęcamy do zgłaszania swoich kandydatur – zaprasza kapłan. – W studiowaniu teologii najważniejsze jest oprzeć się mocno na Panu Bogu i to Jemu poświęcić ten czas – mówi Sabina Niedbała, studentka V roku na tej samej uczelni. Ocenia, że trzeba także dużo zaufania, samozaparcia i wytrwałości. – Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Bez oddania tego wszystkiego Jemu, jak sądzę, mogłabym się poddać już dawno temu. Studentki zgodnie przyznają, że spektrum wiedzy, jaką poznaje się na tym kierunku, jest bardzo szerokie. – Dla mnie najbardziej pociągająca okazała się filozofia. Pierwsze lata, gdzie jest jej mnóstwo, były dla mnie szczególnie ciekawe – mówi Sabina. – Taki tok mojego studiowania skierował mnie na teologię moralną, z której piszę teraz pracę magisterską pod kierunkiem księdza profesora Mariana Machinka. – Filozofia jest fascynująca oraz ukazuje różne wizje świata, ludzi czy religii. Zdecydowanie za mało jest jej na innych kierunkach, a szkoda – zgadza się Ewelina. – Do ciekawszych przedmiotów można zaliczyć również teologię moralną oraz teologię dogmatyczną. Ale nauka to tak naprawdę niewielka część życia studenckiego. – Na studiach poznałam wielu ciekawych ludzi, bardzo życzliwych i profesjonalnych wykładowców, którzy wskazali mi wiele odpowiedzi. Nawiązałam przyjaźnie, które śmiało mogę określić jako relacje na całe życie – zauważa Ewelina. – Mnie najbardziej w tych studiach podoba się możliwość przebywania na co dzień z „dorastającymi” księżmi, czyli klerykami – podkreśla Sabina. – To jest wyjątkowe doświadczenie. Towarzyszenie im, przeżywanie wraz z nimi święceń czy trudnych chwil, nawet opuszczania seminarium… Różnie bywa, ale obserwacja tego, jak dojrzewają, by stać się kapłanami, dla mnie jest wielką łaską i pozwala zrozumieć w Kościele wiele zjawisk. Studiowanie to także mnóstwo bardzo przyjemnych pozanaukowych przeżyć. Ewelina wspomina m.in. otrzęsiny, podczas których pierwszoroczniacy w zabawny sposób są przyjmowani do grona studentów. – Albo otwarta scena, gdzie studenci mogą zaprezentować swój talent. W ramach tej inicjatywy z koleżankami przygotowałyśmy scenkę do muzyki z playbacku; do dziś bardzo pozytywnie wspominamy tę akcję. Ponadto w Kortowie jest wiele imprez organizowanych dla studentów – m.in. koncerty czy występy kabaretów. Nawet jeśli teraz komuś wydaje się, że teologia to kierunek nie dla niego, to wcale nie znaczy, że tak właśnie musi być. – Tak naprawdę nie planowałam studiować teologii i wyszło to zupełnie przez przypadek. Ale jak wiadomo, przypadki zdarzają się wtedy, gdy Pan Bóg chce działać incognito – mówi Sabina. Pewnego razu przyjaciel odwoził ją z rekolekcji i po drodze zepsuł się im samochód. – Po jakimś czasie przyjechał po mnie inny znajomy, by odwieźć mnie na dworzec. On właśnie był wtedy doktorantem na Wydziale Teologii. Gdy staliśmy pod wydziałem, zwierzyłam mu się, że fajnie by było studiować tutaj, bo i okolica piękna, i kierunek ciekawy. Więc, jako sumienny doktorant, zwerbował mnie i namówił na studiowanie. Sabina mówi, że doszła do wniosku, że zawsze warto podjąć jakiś wysiłek intelektualny. – W studiowaniu są tak naprawdę wzloty i upadki, na jedne wykłady chodzi się z wielką przyjemnością, innych się unika nawet cały semestr – śmieje się. – Ale patrząc na całość, myślę, że warto. Pan Bóg hojnie błogosławi tym, którzy chcą Mu poświęcić życie. A ja jestem tego żywym przykładem. Okazuje się, że na teologii można nie tylko zdobyć głębokie wykształcenie, ale także znaleźć... miłość swojego życia. – To jest właśnie to błogosławieństwo, o którym mówiłam. Tutaj poznałam mojego przyszłego męża – mówi Sabina. Wcześniej nie przeszło jej przez myśl, że będą razem. – Mateusz, bo tak ma na imię, był tylko kolegą, z którym dojeżdżałam na zajęcia. Po pewnym czasie okazało się, że nie możemy bez siebie żyć – uśmiecha się. – Z pewnością poleciłabym studiowanie teologii każdemu młodemu człowiekowi, nie tylko po to, aby coś studiować, ale przede wszystkim, aby lepiej ukierunkować się na siebie, świat, religijność i drugiego człowieka – stwierdza E. Mączka. – Teologia jest kierunkiem, który wykracza poza schematy ze względu na wartości, jakie w nas zostawia. Ja nauczyłam się na przykład pokory, a ona jest bardzo ważna w życiu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół