Nowy numer 16/2018 Archiwum

Towarzysz na „nieludzkiej ziemi”

– Już za życia mówili o nim, że był święty – wspomina Krystyna Joryn.

Po II wojnie światowej na teren diecezji elbląskiej przybyło wiele tysięcy Polaków zza Buga. Jak zgodnie wspominają Wołyniacy, przywieziono ich tutaj wbrew ich woli, w bydlęcych wagonach, aby zagospodarować tzw. Ziemie Odzyskane. W wielu parafiach naszej diecezji żyje ktoś ze Wschodu. W parafii pw. bł. 108 Męczenników Polskich w Malborku-Międzytorzu mieszka już nieliczna grupa Wołyniaków.

W tej parafii posługuje br. Krzysztof Łaszuk. Jako nadzwyczajny szafarz w każdą niedzielę chodzi po Mszy z Komunią św. do chorych. Należą do nich m.in. państwo Krystyna i Leon Jorynowie. W minioną niedzielę 11 września odbyła się beatyfikacja ks. Władysława Bukowińskiego – Wołyniaka.

– Gdy udzieliłem Komunii św., po modlitwie dziękczynnej pani Krystyna wspomniała z dumą, że w ostatnim „Gościu Niedzielnym” przeczytała o słudze Bożym ks. Władysławie Bukowińskim – opowiada br. Krzysztof.

– A dziś w telewizji zobaczyłam znajomego świętego księdza, który został ogłoszony błogosławionym – pani Krystyna płakała z radości.

– A skąd się znaliście? – zapytał z zaciekawieniem br. Krzysztof.

– Ksiądz Władysław Bukowiński był naszym proboszczem. Mieszkaliśmy w kolonii Banasówka, oddalonej o około 3 km od Łucka. Kiedyś to była Polska – opowiadała ze łzami w oczach pani Krystyna. – To był wspaniały ksiądz. Już za życia ludzie mówili, że to święty kapłan.

Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, później ukończył jeszcze teologię i został księdzem. Pani Krystyna pamięta, jak ks. Bukowiński „przeżył swoją śmierć” w łuckim więzieniu, gdzie w czerwcu 1941 roku NKWD rozstrzeliwało więźniów politycznych w obawie przed ich uwolnieniem przez zbliżające się wojska hitlerowskie.

– Księdza Bukowińskiego aresztowano rok wcześniej za to, że w Łucku głosił niezwykłe kazania i pomagał potrzebującym – opowiada.

W momencie rozstrzeliwania został ranny, upadł i znalazł się pod stosem ciał. Potem wrócił do pracy duszpasterskiej w Łucku.

– Nie bał się, był odważny. Dalej pomagał biednym i opuszczonym, ale także jeńcom będącym w niemieckiej niewoli. Pani Krystyna wspomina również, że kiedy sowieci w 1945 roku wrócili do Łucka, niemal natychmiast aresztowali ks. Bukowińskiego i skazali go na 10 lat karnych obozów.

Przebywał w Kazachstanie, pracował w kopalni miedzi. – Chciał na zawsze pozostać z wiernymi na „nieludzkiej ziemi”, z katolikami, ofiarami stalinowskich represji.

– Dziś, w dniu beatyfikacji mojego księdza proboszcza Władysława Bukowińskiego, jestem bardzo wzruszona i wdzięczna Panu Bogu, że doczekałam dnia wyniesienia na ołtarze kapłana, który gościł w naszym domu – mówi pani Krystyna. – Pamiętam, że gdy przychodził do nas po kolędzie, siadałam przy ks. Władysławie Bukowińskim i liczyłam guziki jego sutanny.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma