• facebook
  • rss
  • Osiemnastka była w Krościenku

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 12/2017

    dodane 23.03.2017 00:00

    – Mam przed oczyma, jak na Kopiej Górce wychodzi ks. Blachnicki i woła: „O! Witam Malbork” – wspomina Kazimierz Pietkiewicz.

    Pan Kazimierz po raz pierwszy pojechał na oazę w 1972 roku. Nieświadomy, że powinien przejść jej I stopień, od razu trafił do Tylmanowej na stopień II. Rok wcześniej uczestniczył w rekolekcjach służby liturgicznej. II stopień oazy kończył się wstąpieniem do Krucjaty Młodych. W tym momencie okazało się, że pan Kazimierz nie ma przygotowania i formacji stopnia I.

     – Powstał problem, czy mogę złożyć przysięgę? Pamiętam, że akurat przyjechał do nas ks. Franiszek Blachnicki. Animatorzy przedstawili kapłanowi sytuację – opowiada pan Kazimierz. – Ks. Blachnicki powiedział, że chce ze mną porozmawiać. Zapytał, czy chcę złożyć przysięgę krucjaty i czy jestem do tego przygotowany – wspomina. – Po rozmowie ze mną zdecydował, że mogę to zrobić bez formacji jednorocznej. Choć byłem jednym z wielu uczestników rekolekcji, miałem już pierwszy kontakt z ks. Blachnickim. Zapamiętał mnie – dodaje. Na oazy pan Kazimierz jeździł z bratem, dziś księdzem Stanisławem Pietkiewiczem. Egzamin na animatora zdał w Lublinie w 1974 r. w okresie między Bożym Narodzeniem, a Nowym Rokiem. Później był animatorem na oazie młodzieży pracującej, która trwała 10 dni. W oazach pan Kazimierz uczestniczył co roku, aż do czasu, kiedy poszedł do wojska. Jak bardzo związany był z ruchem, świadczy m.in. to, że w Krościenku postanowił spędzić swoje 18. urodziny. Była to uroczystość Zesłania Ducha Świętego, a tam trwała oaza matka. – Od lat trzymam go jak relikwię. On jest najcenniejszy – mówi pan Kazimierz i pokazuje indeks z religii z podpisami ks. Blachnickiego. Wprowadzono również indeksy formacji służby liturgicznej. W nich pan Kazimierz ma wpisane wszystkie oazy, w których uczestniczył. Oaza to także całoroczna praca we własnej parafii. W Malborku ruch oazowy w latach 70. XX wieku zaczął się kształtować w parafii św. Jana Chrzciciela u księży orionistów. Później młodzież przeniosła się do parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Oazę prowadzili wtedy ks. Jacek Jezierski, obecny biskup diecezji elbląskiej, i ks. Jerzy Wojciechowski. W 1972 roku młodzież oazowa założyła specjalny zeszyt. Uzupełniany był co tydzień, znajdowały się w nim m.in. tematy i relacje ze spotkań. Za zeszyt odpowiedzialnych było kilka osób. – Dziś to jest pamiątka. Gdyby ktoś szukał materiałów do pracy magisterskiej o ruchu oazowym, to tu ma wszystko opisane – zaznacza pan Kazimierz. Oazy prowadzone przez ks. Blachnickiego odbywały się poniekąd w ukryciu. Tylko część osób meldowała się w domu rekolekcyjnym. Kiedy na kontrolę przychodził sanepid lub milicja, część osób szybko się pakowała i uciekała. Zdarzyło się, że kiedyś złapano jednego chłopka, który przyjechał z Czechosłowacji. Dostał mandat za brak meldunku. W ramach protestu młodzież postanowiła, że kwota zostanie przekazana w monetach o najmniejszym nominale. – To nie jest tak, że dziś jakoś nadzwyczajnie wynosi się ks. Blachnickiego. On był otwarty, miał do zaoferowania coś więcej niż tylko rekolekcje. Czuło się, że jest wspaniały – podsumowuje Kazimierz Pietkiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół