• facebook
  • rss
  • Ciemna noc dla wiary

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 15/2017

    dodane 13.04.2017 00:00

    Święta Weronika daje nam przykład, że pójście za swoimi ideałami jest o wiele cenniejsze niż czyjakolwiek opinia.

    Tegoroczne rozważania, nad którymi skupiali się uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, były zatytułowane „Droga przełomu”. „Nie bój się skoku w nieznane. Bo żeby wygrać życie, trzeba być szaleńcem” – przeczytali, zatrzymując się przy II stacji Drogi Krzyżowej. Nocna, ponad 40-kilometrowa wyprawa rozpoczęła się Mszą św.

    – Jezus prowadzi nas od tego ołtarza. Pragnie do nas mówić, karmić nas swoim Ciałem. Chce nas umocnić, abyśmy mieli siłę wyruszyć w drogę. Całe nasze życie jest drogą. W czasie tej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej będziemy mieli sposobność, by o swoim życiu porozmawiać z Chrystusem, by popatrzeć na naszą codzienność – mówił ks. Mieczysław Tylutki SDS, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Elblągu. Ze świątyni, rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej, wyruszyło ponad 400 osób. Większość z nich nabożeństwo zakończyła w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja we Fromborku. Ok. 80 wybrało trasę czarną, wiodącą do kościoła św. Jakuba Apostoła w Tolkmicku. Pozostali pątnicy XIV stację Drogi Krzyżowej rozważali w sanktuarium Chrystusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej. – Nabożeństwo Drogi Krzyżowej to przede wszystkim wpatrywanie się w Chrystusa dźwigającego krzyż – mówił w homilii bp Jacek Jezierski. Biskup elbląski zaznaczył, że nie jest to czas wpatrywania się we własne grzechy. Tylko wpatrując się w Chrystusa i Jego krzyż, można odnaleźć sens własnego cierpienia. – Trasa do Tolkmicka była trudna, ale bardzo ciekawa – opowiada Adam Batko, który odpowiadał za wyznaczenie trasy. Odważni, którzy ją wybrali, szli po różnych nawierzchniach, nie brakowało błota. Wiele było podejść i zejść. Trasa czarna powstała z inicjatywy Mężczyzn Boga. – Liczyliśmy na to, że ta trasa przyciągnie mężczyzn – zaznacza. Tak też się stało. W zdecydowanej większości szli nią mężczyźni. – Były odcinki, na których łatwo można było się zgubić. Splatało się tam wiele ścieżek – kontynuuje pan Adam. Uczestnicy EDK musieli bardzo dokładnie pilnować opisu na odcinku Łęcze–Kadyny. Kolejną nowo powstałą trasę EDK z Morąga do Zielonki Pasłęckiej wybrało ponad 80 osób. – Szło się dobrze. Trasa jest świetna, a pogoda była wspaniała. Atmosfera? Super! – relacjonuje Artur. – Jestem troszeczkę zmęczona – mówi Beata kilkanaście minut po dojściu do Zielonki Pasłęckiej. – Jestem bardzo zadowolona z tego, że mogłam pójść na EDK. Jestem szczęśliwa – kontynuuje. Beata w ubiegłym roku wybrała trasę z Elbląga do Zielonki. Za rok także planuje pójść. – Trasa jak dla mnie była fajna. Trudności oczywiście też były. Szliśmy w błocie. Około godz. 3 w nocy pojawiło się zwątpienie. Był to najdłuższy odcinek, miał ok. 8 kilometrów. Pomyślałem, że nie dam rady. Ale udało się – opowiada Piotr. Mieszkańcy Zielonki Pasłęckiej na nocnych pątników czekali z ciepłym posiłkiem. Otwarta była także szkoła, w której można było odpocząć przed powrotem do domu. Zanim rozpoczęło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej, pątnicy adorowali Najświętszy Sakrament. Także po dojściu do ostatniej stacji każdy mógł uklęknąć przed Panem Jezusem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół