Nowy numer 16/2018 Archiwum

Ciemna noc dla wiary

Święta Weronika daje nam przykład, że pójście za swoimi ideałami jest o wiele cenniejsze niż czyjakolwiek opinia.

Tegoroczne rozważania, nad którymi skupiali się uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, były zatytułowane „Droga przełomu”. „Nie bój się skoku w nieznane. Bo żeby wygrać życie, trzeba być szaleńcem” – przeczytali, zatrzymując się przy II stacji Drogi Krzyżowej. Nocna, ponad 40-kilometrowa wyprawa rozpoczęła się Mszą św.

– Jezus prowadzi nas od tego ołtarza. Pragnie do nas mówić, karmić nas swoim Ciałem. Chce nas umocnić, abyśmy mieli siłę wyruszyć w drogę. Całe nasze życie jest drogą. W czasie tej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej będziemy mieli sposobność, by o swoim życiu porozmawiać z Chrystusem, by popatrzeć na naszą codzienność – mówił ks. Mieczysław Tylutki SDS, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Elblągu. Ze świątyni, rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej, wyruszyło ponad 400 osób. Większość z nich nabożeństwo zakończyła w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja we Fromborku. Ok. 80 wybrało trasę czarną, wiodącą do kościoła św. Jakuba Apostoła w Tolkmicku. Pozostali pątnicy XIV stację Drogi Krzyżowej rozważali w sanktuarium Chrystusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej. – Nabożeństwo Drogi Krzyżowej to przede wszystkim wpatrywanie się w Chrystusa dźwigającego krzyż – mówił w homilii bp Jacek Jezierski. Biskup elbląski zaznaczył, że nie jest to czas wpatrywania się we własne grzechy. Tylko wpatrując się w Chrystusa i Jego krzyż, można odnaleźć sens własnego cierpienia. – Trasa do Tolkmicka była trudna, ale bardzo ciekawa – opowiada Adam Batko, który odpowiadał za wyznaczenie trasy. Odważni, którzy ją wybrali, szli po różnych nawierzchniach, nie brakowało błota. Wiele było podejść i zejść. Trasa czarna powstała z inicjatywy Mężczyzn Boga. – Liczyliśmy na to, że ta trasa przyciągnie mężczyzn – zaznacza. Tak też się stało. W zdecydowanej większości szli nią mężczyźni. – Były odcinki, na których łatwo można było się zgubić. Splatało się tam wiele ścieżek – kontynuuje pan Adam. Uczestnicy EDK musieli bardzo dokładnie pilnować opisu na odcinku Łęcze–Kadyny. Kolejną nowo powstałą trasę EDK z Morąga do Zielonki Pasłęckiej wybrało ponad 80 osób. – Szło się dobrze. Trasa jest świetna, a pogoda była wspaniała. Atmosfera? Super! – relacjonuje Artur. – Jestem troszeczkę zmęczona – mówi Beata kilkanaście minut po dojściu do Zielonki Pasłęckiej. – Jestem bardzo zadowolona z tego, że mogłam pójść na EDK. Jestem szczęśliwa – kontynuuje. Beata w ubiegłym roku wybrała trasę z Elbląga do Zielonki. Za rok także planuje pójść. – Trasa jak dla mnie była fajna. Trudności oczywiście też były. Szliśmy w błocie. Około godz. 3 w nocy pojawiło się zwątpienie. Był to najdłuższy odcinek, miał ok. 8 kilometrów. Pomyślałem, że nie dam rady. Ale udało się – opowiada Piotr. Mieszkańcy Zielonki Pasłęckiej na nocnych pątników czekali z ciepłym posiłkiem. Otwarta była także szkoła, w której można było odpocząć przed powrotem do domu. Zanim rozpoczęło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej, pątnicy adorowali Najświętszy Sakrament. Także po dojściu do ostatniej stacji każdy mógł uklęknąć przed Panem Jezusem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma