• facebook
  • rss
  • Jankes, a bada czasy Mieszka I 

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 18/2017

    dodane 04.05.2017 00:00

    Dzieje naszej ojczyzny fascynują nie tylko europejskich historyków. Ciekawe są dla naukowców z całego świata.

    Publikacja „Nawrócenie i chrzest Mieszka I” Philipa Earla Steele’a, amerykańskiego historyka, znana jest od kilku lat. Jej popularność nie maleje. Podobnie jest z wykładami, które naukowiec wygłasza w Polsce. Tak samo było, kiedy odwiedził Malbork. Wykład „Nawrócenie i chrzest Mieszka I” był – podobnie jak książka historyka o tym samym tytule – obaleniem tezy, że bał się on Niemców i dlatego wymyślił genialny plan przyjęcia chrztu od Czechów. – To są kompletnie chybione tezy. Nawet karkołomne i absurdalne – stwierdził Philip Earl Steele. Jak zaznaczył historyk, wnioski te powstały, bo szukano ich nie tam, gdzie powinno się to robić. – Za panowania Mieszka I cesarz Otton I był skupiony na Rzymie. Na Południu, a nie na Wschodzie. Ostatecznie Otton I wyprowadził się z Niemiec – mówił prelegent.

    W Rzymie Otton I mieszkał 6 lat. Jako kolejną absurdalną tezę Steele przypomniał twierdzenie, że kraj chrześcijański miał ochronę przed chrześcijańskimi Niemcami. A przecież te kraje toczyły i nadal toczą wojny. W dalszej części wykładu historyk zwrócił uwagę, że pierwsze biskupstwo Czech w Pradze powołano w 973 roku, ale zaczęło ono działać dopiero po wielu latach. Nie mając biskupstwa, Czesi nie mieli kompetencji do prowadzenia akcji ewangelizacyjnych. Czesi podlegali Ratyzbonie, a to – jak wnioskuje naukowiec – dowodzi, że chrzest został przyjęty od Niemiec. Jako ciekawostkę prelegent dodał, że bp Jordan najprawdopodobniej pochodził z obszaru dzisiejszych Włoch. Wskazuje na to jego imię. Steele przytoczył również badania Dariusza Sikorskiego, historyka mediewisty. Udowodnił on, że nie więcej niż 13 proc. słownictwa kościelnego jest pochodzenia czeskiego. Nie można jednak udowodnić, że zapożyczono je w X w. Mogło to nastąpić dopiero w wieku XIII. Kolejny argument, jaki obala Steele, to ten, że Mieszko, przyjmując chrzest, zabezpieczył sobie tron. – To był bardzo ryzykowny krok – ocenił historyk.

    Mediewiści znają wiele przykładów, gdy władca pogański po przyjęciu chrztu został zabity albo wygnany. Często taki sam los czekał pozostałych członków rodziny. Lud pozostał pogański. Te nadinterpretacje tłumaczy ubóstwo źródeł. Jednak – podkreślił historyk – widoczne tu są złe nawyki. Pochodzą one ze scjentyzmu, czyli szkoły naukowej, która wykluczała wszelkie wpływy kulturowe i religijne na wydarzenia. Skupiała się ona na władzy i pieniądzu. Są to rzeczy ważne, ale niejedyne. Jak wskazał prelegent, ze źródeł, jakie obecnie posiadają historycy, możliwe jest odtworzenie zarysu panowania Mieszka I. Trzeba je odbudować poprzez porównanie do analogicznych sytuacji z sąsiednich krajów. – Znamy wiele przykładów instrukcji, jakie papieże, biskupi czy też panujący władcy wydali tym, którzy mieli „dopaść” króla. To była świadoma praktyka w średniowieczu – mówił Philip Earl Steele.

    W średniowieczu proces nawracania wyglądał odwrotnie niż obecnie. Wtedy najpierw nawracano władcę, a później wspierano ewangelizację ludu. Zdarzało się tak, że władcy, którzy przyjęli chrześcijaństwo, po pewnym czasie wracali do pogaństwa. W naszym państwie taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Philip Earl Steele to amerykański historyk, redaktor i tłumacz. Publikował m.in. w „Znaku”, „Więzi”, „Przeglądzie Powszechnym”, „Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym”, i „Polityce”. W latach 1992–2005 wykładał na Uniwersytecie Warszawskim. W 2005 r. ukazała się jego książka „Nawrócenie i chrzest Mieszka I”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół