• facebook
  • rss
  • Zostawcie dobry ślad

    Łukasz Sianożęcki, Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    – To droga czasem trudna, ale też pełna radości, bólu, zaskoczenia, zadumy – tak jak nasze życie – mówi pani Ela.

    Od samego początku Elbląska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę, która w tym roku odbywa się już po raz 25., była pielgrzymką gwiaździstą. Pątnicy z poszczególnych miast naszej diecezji wędrują najpierw oddzielnie, aby po kilku dniach połączyć się w jedną dużą grupę. Od lat następuje to w Jabłonowie Pomorskim, skąd już wszyscy wspólnie wędrują do Częstochowy. Dziś przyglądamy się tym pierwszym, „samotnym” dniom w poszczególnych grupach.

    Start z Zielonki

    Jako pierwsi na trasę XXV Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej wyszli pątnicy z Zielonki Pasłęckiej. 22-osobowa grupa wraz z ks. Piotrem Molendą, ojcem duchownym EPP, wędrówkę rozpoczęła 27 lipca. Pierwszego dnia doszła do Morąga. Dalej wędrowała jako grupa Pogezania Morąg–Pasłęk. Jednym z punktów pielgrzymkowego dnia są poranne katechezy. W tym roku mowa w nich jest o świętych związanych z naszą diecezją i miejscami, które mija pielgrzymka. Pątnicy usłyszą o św. Wojciechu, bł. Dorocie, św. Faustynie, św. Maksymilianie Kolbem, bł. ks. Jerzym Popiełuszce. W czasie tegorocznej wędrówki ks. Molenda będzie głosił konferencję „Powołanie jako droga szczęśliwego życia”. – Konferencja o powołaniu jest co roku. Wielu z nas, kapłanów, odkryło je właśnie na pielgrzymce. To szczególny moment działania Pana Boga – uważa ks. Piotr.

    Z krzyżackiego grodu

    Na trasie nie mogło zabraknąć pielgrzymów z Malborka. Jak opowiadają, wielkie przeżycia towarzyszyły ich grupie od samego początku. Na pierwszym postoju, w parafii pw. Błogosławionych 108 Męczenników Polskich, pielgrzymów przywitał ks. proboszcz Wojciech Bohatyrewicz. Prosił pątników o modlitwę za siebie i całą wspólnotę parafialną. – Przy płocie stała 93-letnia pani Teresa. W jednej ręce trzymała kulę inwalidzką, a drugą drżącą dłonia pomachała pielgrzymom i powiedziała: „Pozdrówcie ode mnie Częstochowę, pozdrówcie Maryję. Kiedyś, gdy byłam młodsza, też pielgrzymowałam, piękne to były czasy, proszę, pomódlcie się za nas” – wspomina Krzysztof Łaszuk. Pani Teresa od pątników otrzymała plakat pielgrzymkowy i piękną modlitwę. Pani Ela zmierza na Jasną Górę z synem Kacprem. – On idzie pierwszy raz. Nie wiemy, czy da radę, ale ufamy Bogu, może uda nam się dojść do końca. Za parę dni do Częstochowy pojadą na rowerach mój mąż Grzegorz i syn Marcin. Tak więc cała rodzina w drodze. Niosę intencje swoje i moich bliskich, chcemy też pogłębić swoją wiarę. Wiem, że będzie to droga czasem trudna, ale też pełna radości, bólu, zaskoczenia, zadumy, tak jak nasze życie – uważa. Z parafii Błogosławionych 108 Męczenników Polskich pierwszy raz idzie Aneta. – W tym roku kończę studia, chcę podziękować Matce Bożej za otrzymane łaski i prosić o światło na dalszą drogę życia. Idzie ze mną moja mama Bożena, ale tylko do Mikołajek. Po Apelu przyjedzie po nią mój tata Darek. Mam wspaniałą rodzinę, więc mam za co Bogu dziękować – uśmiecha się Aneta.

    Elbląg w trasie

    28 lipca, tak jak Malbork, wyruszył główny trzon EPP, czyli cztery grupy z Elbląga. Pielgrzymów z grup Elbląg Północ, Salwator–Redemptor, Franciszek oraz Katedra Elbląg błogosławił bp Jacek Jezierski podczas Mszy św. w katedrze pw. św. Mikołaja. – Już po raz 25. elbląska pielgrzymka będzie zmierzać ku Częstochowie, aby na końcu uczcić słynący łaskami wizerunek Matki Bożej na Jasnej Górze – mówi biskup Jacek. – Pielgrzymka idzie przez ojczystą ziemię, przez różne jej regiony, województwa, krainy geograficzne. Kilkaset osób będzie wędrować po drogach, przechodzić przez skrzyżowania o dużym natężeniu ruchu. Pielgrzymi muszą więc dbać o bezpieczeństwo własne i innych – napominał. Biskup zwrócił uwagę, że przemierzając naszą ojczyznę, pielgrzym może zostawić dobry lub zły ślad. – Może to być dobre bądź złe wrażenie, dlatego musimy też dbać o własny i wspólny wizerunek. Trzeba się szanować. Wędrowanie to czas duchowej pracy, intensywnego dojrzewania. Wróćcie z tej pielgrzymki mocniejsi – życzył pątnikom. W strugach rzęsistego deszczu pod katedrą w Elblągu ustawiło się ok. 200 osób, aby rozpocząć pielgrzymowanie, które ma się zakończyć 11 sierpnia. Kiedy jednak pątnicy postawili pierwsze kroki, zza chmur wyjrzało słońce. Niemal natychmiast zmoczone płaszcze wyschły i wylądowały w pleckach.

    W poszukiwaniu perły

    Ostatnimi, którzy wyruszają na szlak EPP, są wierni z Iławy. – Pielgrzym jest jak ten człowiek z dzisiejszej Ewangelii, który poszukuje drogocennej perły – mówił ks. Waldemar Maliszewski 30 lipca w parafii pw. św. Andrzeja Boboli do pątników, którzy z tego miejsca rozpoczynali wędrówkę na Jasną Górę. – Kiedy ją znajduje, sprzedaje wszystko, co ma, aby ją kupić. Sprzedaje wszystko! To jest naprawdę rewolucyjny krok – podkreślał kapłan. – Tak samo rewolucyjne jest rzucenie wszystkiego i wyruszenie na pielgrzymi szlak. To naprawdę zmienia życie. Do tej rewolucji chętnie przyłączyła się pani Magdalena z Iławy. – Już w czasach licealnych uzależniłam się od pielgrzymowania – mówi. Przerwę w wędrowaniu miała tylko wtedy, gdy wyszła za mąż i urodziła dzieci. – Kiedy przechodziłam z jednych pieluch do drugich, zastanawiałam się, kiedy znów będę mogła pójść na pielgrzymkę – opowiada ze śmiechem. Dziś pani Magdalena zabiera na szlak czworo dzieci. – Najstarsze mają 18 i 15 lat, więc praktycznie zajmują się sobą same. Więcej uwagi potrzebują młodsze. 10-latek też jest jednak bardzo samodzielny, a w wózku jedzie 4-latek. Oczywiście, idzie też z nami tata. Ale przede wszystkim jestem niezmiernie szczęśliwa, że mogłam wrócić na tę trasę – mówi.

    Zwarci i gotowi

    Choć Iława wyrusza jako ostatnia, ich przygotowania nie różnią się od przygotowań grup pielgrzymujących dłużej. Tak samo jest w Sztumie i Kwidzynie. Organizatorzy podkreślają, że postawienie pierwszych kroków na szlaku poprzedza wielotygodniowa, a nawet wielomiesięczna praca. Za wyjście grup odpowiadają ich przewodnicy. Czy ta funkcja to duże wyzwanie? – Bardzo duże. Mogę tak powiedzieć, choć dużego doświadczenia nie mam, bo Zantyr Sztum to pierwsza grupa, którą prowadzę. Przewodnik wiele rzeczy musi zrobić sam, m.in. znaleźć sponsorów. Ale dla takiej młodzieży warto – mówi ks. Kajetan Jakubowski. – Wszelkie trudy rekompensują ludzie, którzy idą i z którymi można przeżyć te rekolekcje. Pielgrzymi są wspaniali, a bycie przewodnikiem grupy to zaszczyt. Jest to wyzwanie, ale jest ono inspirujące. I ciekawe. – Bycie przewodnikiem to rzeczywiście duże wyzwanie – zgadza się ks. Łukasz Ciepliński, przewodnik grupy Pomezania Kwidzyn. – Nigdy nie wiadomo, co człowieka spotka. Przed wyjściem zawsze jest wiele rzeczy organizacyjnych i technicznych, które trzeba załatwić. I oczywiście najważniejsze są sprawy duchowe. Pielgrzymka zawsze jest wymagająca, nie można po prostu sobie iść i nic więcej nie robić. Hasłem tegorocznej pielgrzymki są słowa: „Aby on wzrastał we mnie” i nawiązują do zawołania bp. Andrzeja Śliwińskiego, pierwszego ordynariusza diecezji elbląskiej i jednocześnie pomysłodawcy Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół