• facebook
  • rss
  • To były wakacje!

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 35/2017

    dodane 31.08.2017 00:00

    Kilka dni po powrocie z rekolekcji do domu, kiedy emocje opadają, uświadamiamy sobie, jak ważny był to dla nas czas.

    Początkowo bardzo bałam się jechać na Oazę Nowego Życia do Mikoszewa, ale Pan Bóg przemówił do mnie. Zrozumiałam, że mam odrzucić lęk i pojechać. Poczułam, że chcę się bardziej zbliżyć do Pana Boga. Największe przeżycie to moment, kiedy mogłam przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Nigdy wcześniej nie miałam okazji, by to zrobić. W czasie tych rekolekcji zrozumiałam, że Bóg mnie kocha i ma dla mnie wspaniały plan na moje życie. Pomaga mi i daje siłę, żeby walczyć ze złem. Staram się kierować dobrem, nie schodzić na złą drogę. Chwała Panu – mówi Natalia z parafii Świętego Michała Archanioła w Postolinie.

    Śpiew pokonał lęk

    – Na oazie byłam animatorką. Początkowo bałam się, czy podołam temu zadaniu. W modlitwie powiedziałam: „Boże, jeżeli chcesz, abym była animatorką, to wszytko na Twoją chwałę”. Poznałam inną stronę uczestnictwa w wakacyjnej oazie. Był to czas pogłębiania wiary, wzrastania w miłości Pańskiej, połączony ze łzami, śmiechem i… zdartymi opuszkami palców od gry na gitarze. W szkole śpiewu działy się cuda. Zaskoczył mnie talent wokalny jej uczestników i – co jest ważniejsze – sposób przekazu śpiewanych treści. Każdy z nich w czasie rekolekcji po raz pierwszy zaśpiewał psalm. Pokonał lęk. Kiedy śpiewali, było słychać, że robią to od serca dla Boga – swojego Taty, tak, aby ukazać, co jest istotą treści Księgi Psalmów. Animatorzy byli wspaniałą rodziną – wspierającą i rozumiejącą się. Byli dla mnie jak starsze rodzeństwo, a niektórzy jak rodzice. Rekolekcje to czas osobistej relacji z Bogiem, który tylko czeka, aż otworzymy Mu drzwi i zaprosimy do wspólnego wysiłku, który nie jest łatwy. Bez wiary nasze życie nie ma sensu. Bez małych uczynków miłości do bliźniego nie odnajdziemy Boga w drugim człowieku. Na tych rekolekcjach doświadczyłam miłości. Miłości, jaką niesie druga osoba, która jest moją siostrą, bratem. Osoba, która ma tego samego miłosiernego Ojca co ja. Chwała Panu! – opowiada Justyna z parafii św. Anny w Sztumie.

    Spotkanie z Przyjacielem

    – Jestem tegoroczną maturzystką. Matura była dla mnie czasem wytężonej nauki. Brakowało mi sił, aby wszystko ogarnąć. Brakowało czasu dla Boga, zwracałam się do Niego jedynie w krytycznych momentach. Zauważyłam, że coś niepokojącego dzieje się w moim życiu. Zdawałam sobie sprawę z tego, jak ważny jest dla mnie Bóg, a jednak nie potrafiłam pogodzić z Nim matury. Jadąc na rekolekcje, wiedziałam, że tam spotkam się z Bogiem, z moim Przyjacielem, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo Go doświadczę. Przez piętnaście dni przeżywaliśmy tajemnice Różańca. Oprócz tego każdego dnia mieliśmy czas na Namiot Spotkania, czyli czytanie słowa Bożego. Już pierwszego dnia fragment: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16) poruszył mnie do głębi. Poczułam, jakbym spotkała najlepszego przyjaciela, z którym nie widziałam się wieki. Niesamowite! Z każdym dniem Namiot Spotkania stawał się czasem poznawania Boga i cennych życiowych lekcji. Był to także czas innego spojrzenia na moją rodzinę i przyjaciół, na to, co robię. Po zakończeniu rekolekcji nadal czułam potrzebę spotykania się z Jezusem na codziennym rozważaniu słowa Bożego. Dzisiaj sprawia mi to ogromną radość, jeszcze bardziej chcę poznawać mojego Pana. Chwała Mu za to! – tłumaczy Justyna z parafii Chrystusa Króla w Jarnołtowie.

    Zlot nieprzypadkowych ludzi

    – Tegoroczne wakacje były naprawdę udane, bo większość czasu poświęciłam Panu Bogu. Bardzo się z tego cieszę. Pojechałam na rekolekcje, ponieważ potrzebowałam czegoś więcej. Chciałam jeszcze bardziej Go odkryć. Jadąc do Mikoszewa, nie wiedziałam, co mnie tam czeka i jakich spotkam ludzi. Dziś wiem, że były to najlepsze rekolekcje, jakie do tej pory przeżyłam. W każdej minucie czuć było działanie Boga. Wiedzieliśmy, że nikt nie jest tam przez przypadek. Rekolekcje przeżyłam bardzo głęboko. Czułam się cudownie, będąc wśród ludzi, dla których Bóg jest tak samo ważny jak dla mnie. W czasie rekolekcji zaczęłam odnajdywać rozwiązania nurtujących mnie spraw. Wcześniej w chaosie nie umiałam skupić się na tyle, by usłyszeć, co mówi do mnie Bóg. Po rekolekcjach poszłam na pielgrzymkę na Jasną Górę. To było także niesamowite doświadczenie. Ludzie byli cudowni i bezinteresownie się wspierali. Nigdy nie doświadczyłam takiej rodzinnej atmosfery będąc wśród ludzi, których nie znałam, i dla których ja byłam obca. Był to czas, którego nigdy nie zapomnę – podsumowuje Karolina z parafii św. Anny w Sztumie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół