• facebook
  • rss
  • Integracja przed pierwszym dzwonkiem

    Łukasz Sianożęcki /fot gość

    |

    Gość Elbląski 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Taki wyjazd pomaga rozwiać obawy, ale i zrozumieć, że kiedy zostaje się licealistą, to w życiu jest nieco inaczej.

    Początek nauki w szkole średniej to dla ucznia zawsze wyjątkowy czas. Nowe środowisko, odmienny sposób nauczania i wyższe wymagania mogą wywoływać niepokój, stres lub napięcie. Nauczyciele i rodzice zastanawiają się, jak złagodzić te wszystkie nieprzyjemne odczucia.

    Jedną z odpowiedzi może być propozycja Zespołu Szkół św. Mikołaja w Elblągu. Placówka prowadzona przez ojców pijarów już od lat tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego organizuje Integrę – kilkudniowy wyjazd dla najmłodszego rocznika swojego liceum. – Taka Integra, bo tak ten wyjazd się nazywa, to czas nie do przecenienia – mówi Elżbieta Harasim, wychowawca. Jak wyjaśniają opiekunowie, celem wydarzenia, który w tym roku odbywa się w Tolkmicku, jest oczywiście zintegrowanie się, ale także wprowadzenie w klimat szkoły. – Nie dla wszystkich uczniów jest oczywiste to, że w naszej edukacji kładziemy nacisk także na pobożność – mówi pani Elżbieta. Integra ma pomóc w zrozumieniu, na czym ona polega. – Nie chcemy jednak nikogo przestraszyć. Pokazujemy, że modlitwa jest dla nas istotną częścią dnia. Rozmawiamy o Bogu przy różnorodnych okazjach, ale przede wszystkim chcemy się poznać, tak by od razu na starcie nowego roku szkolnego być dobrze zgraną grupą. Szczególnie ważny taki wyjazd wydaje się dla uczniów, którzy przychodzą do pijarskiej szkoły z zewnątrz. Jeszcze przed wyborem liceum musieli oni zmierzyć się ze stereotypami, jakie ciążą na katolickich szkołach. – Mówi się często o nas, że prawie się nie uczymy, tylko cały czas klęczymy na grochu – opowiada Rafał Szwajka, uczeń III klasy LO, który na Integrze posługuje jako animator. – Albo że dziewczyny muszą chodzić w habitach – śmieje się Aleksandra Tomczyk, kolejna z animatorek. – Nie wierzyłem w te wszystkie opowieści – mówi Konrad, który wcześniej chodził do jednego z publicznych gimnazjów w Elblągu, a jako szkołę średnią wybrał placówkę ojców pijarów. – Wiedziałem, że są to tylko bajki. A dziś mogę się przekonać, że miałem rację. Duża część tegorocznych licealistów to jednak absolwenci niższych stopni tej samej katolickiej szkoły, gimnazjum i podstawówki. Tak jak np. Krzysztof. – Skończyłem gimnazjum ojców pijarów i zastanawiałem się, czy kontynuować naukę tutaj, czy zmienić szkołę – opowiada chłopak. – Uznałem, że nie znajdę w naszym mieście lepszej szkoły, i postanowiłem zostać u pijarów – dodaje. Choć sam lubi poznawać ludzi na szkolnym korytarzu, to wyjazdy integracyjne też dużo dają, zarówno poszczególnym osobom, jak i całej grupie. – Na pewno zgrywamy się lepiej jako cała klasa. No i przyznaję, że choć z częścią osób chodziliśmy do jednego gimnazjum, to nie wszystkie twarze są mi w stu procentach znajome. Osoby, które przyszły z innych szkół, mówią zgodnie, że Integra jest świetnym pomysłem. – Wejdziemy w nowy rok szkolny, znając się już dość dobrze – mówi Adam, który wybrał elbląskie liceum, choć do gimnazjum uczęszczał w Olsztynie. – Przekonały mnie do tego wyniki maturalne, jakimi chwalą się pijarzy. No i atmo- sfera, która ponoć jest świetna. Tak samo mówi Konrad. – Koleżanka powiedziała mi, że u pijarów są wyjątkowo fajni ludzie, że można z nimi o wszystkim porozmawiać i że to wszystko tworzy właśnie taką niepowtarzalną atmosferę – mówi. – Tak jak Adam, wybierałem liceum, patrząc na wyniki matur, ale to opinia przyjaciółki ostatecznie skłoniła mnie do takiego wyboru. W czasie wyjazdu jest również czas, aby zapytać o wszystko, co wiąże się z rozpoczęciem nowego etapu nauki. – A pytania i wątpliwości uczniowie mają przeróżne – wyjaśnia E. Harasim. – Pytają o nauczycieli, przedmioty, a także o te wszystkie plotki, o których mówiliśmy już wcześniej. Słyszymy np.: „A czy ja po tej szkole będę musiał być księdzem?” – śmieje się wychowawczyni. W ocenie pani Elżbiety część uczniów może być trochę niezadowolonych, że odbiera im się te kilka ostatnich dni wakacji, przeznaczając je na zajęcia, które związane są już ze szkołą. – Dlatego też nie tylko wprowadzamy w klimat szkoły, integrujemy się jako grupa, ale również dobrze się bawimy – mówi. O to, aby nie zabrakło atrakcji, dbają animatorzy, czyli uczniowie starszych roczników LO, którzy w poprzednich latach sami byli uczestnikami Integry. – Staramy się, aby te zabawy były urozmaicone. Wymyślamy różne gry słowne, konkursy, gramy w kosza, a wieczorami są tańce… Oczywiście pijarskie – wylicza Rafał. Dzień zaczyna się jednak od kształtowania ducha. Po porannej modlitwie i śniadaniu rozpoczynają się spotkania dialogowe w grupach. – Przygotowane są konspekty, na których opieramy te rozmowy. Są to tematy biblijne, które prowokują do dyskusji o sytuacjach życiowych – wyjaśnia pani Elżbieta. – Dziś np. dyskutowaliśmy o losach króla Dawida, co skłoniło nas do rozmowy o autorytecie nauczyciela – opowiada Dominika Arkabus, kolejna z animatorek. – Dziś dyskusja była burzliwa i wszyscy chętnie się angażowali. W ocenie animatorów to duży sukces, gdyż nie było tak od początku. – Pierwszego dnia jeszcze wszyscy się nieco obawiali, wypowiadali się raczej nieśmiało, a niektórzy woleli w ogóle pozostać na uboczu i nie wyrażać swojego zdania – wspomina Rafał. Tę zmianę zaobserwowali również wychowawcy. – To otwarcie się na siebie najlepiej chyba widać na wspólnych posiłkach – zauważa Arleta Pastewska. – Kiedy wspomnę kolację pierwszego dnia po przyjeździe, kiedy prawie nikt z nikim nie rozmawiał, i to, jak dzisiaj jest gwarno na stołówce, to nie mogę się nadziwić. Ci, którzy dziś ułatwiają „świeżym” licealistom aklimatyzację w nowych warunkach, jeszcze sami niedawno znajdowali się w tym miejscu. Karol Pietruszka był na Integrze dwa lata temu. – Wtedy nie mogłem się nadziwić, jak to jest, że ci animatorzy mają tak wszystko dokładnie zaplanowane i pod kontrolą – wspomina. – Teraz, kiedy sam nim jestem, widzę, że to, co wydawało mi się nieosiągalne jeszcze parę lat temu, jest po prostu do zrobienia. Szczególnie kiedy jesteśmy w zgranej ekipie, w której dogadujemy się i nie mamy większych sporów. – Myślę, że wyjazd integracyjny zmniejsza stres związany z wejściem do nowej szkoły o ok. 90 proc. – ocenia Elżbieta Harasim. – A dzięki tej Integrze, kiedy już za kilka dni w szkole zobaczą nas, animatorów, nie będą się bali tych starszych klas – dodaje Karol. – Cieszymy się, że jako animatorzy też możemy pomóc im przełamać te wszystkie obawy, wejść w to nowe środowisko i przygotować na to, że teraz w ich życiu będzie nieco inaczej – podsumowuje Aleksandra Tomczyk.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół