• facebook
  • rss
  • Harcerstwo to życie

    Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki

    dodane 06.10.2017 11:30

    Szukają liderów wysokich lotów. Jeden z nich działa i mieszka w Morągu.

    Drugie imię ma rodem z USA, zaś nazwisko litewskie, ale to wyróżnia go spośród rówieśników tylko w niewielkim stopniu. Dominik Jeffrey Rimaszauskas z Morąga został nominowany do nagrody w Plebiscycie Wysokich Lotów w kategorii "Młody Lider". Ta nagroda przyznawana przez Związek Harcerstwa Polskiego to prestiżowe wyróżnienie dla tych, którzy mundurowi harcerza przynoszą szczególną chwałę.

    – Dominik w pełni zasługuje na tę nominację, a nawet na nagrodę – mówią jego koledzy z Morąskiej Drużyny Harcerzy Starszych "FDDH". "Dominik jest świadomym życia 18–latkiem, pełnym optymizmu, chęci do pracy i zaangażowania na wielu płaszczyznach. Pracuje jako opiekun dzieci. Od czasów szkoły podstawowej, aż po liceum uczniowie wybierają go do samorządu. W harcerstwie nie sposób go nie zauważyć, jest szanowany i lubiany" – możemy przeczytać na ulotce konkursowej, opisującej nominację Dominika. – A to wcale nie jest przerysowana czy polukrowana sylwetka, bo Dominik taki właśnie jest – podkreśla jego znajoma Katarzyna Wesołowska.

    – To prawda. Jest zawsze chętny, aby pomóc drugiemu. Do każdego wyciągnie dłoń, a robi to zawsze w tak pozytywny sposób, że można go opisać tylko dobrymi słowami – potwierdza Olaf Maszczyk, przyboczny drużyny. – Jest bezinteresowny i jeśli coś robi to nie oczekuje niczego w zamian. Potrafi nam przekazać nie tylko to co jest konieczne w praktycznym życiu harcerza, ale również przekazuje wartości potrzebne na co dzień. A robi tak wiele rzeczy pomimo, szkoły, życia prywatnego, obowiązków w domu, że ja sam nie wiem jak to wszystko ogarnia – uśmiecha się Olaf.

    Dominik nie tylko udziela się społecznie, prowadzi programy profilaktyczne ws. używek i współpracuje w tej materii z władzami miasta. Ale jak przypominają koledzy niemal sam wskrzesił morąską drużynę harcerską, która porzucona przez poprzedniego drużynowego rozpadła się z dnia na dzień. – I to nie tylko ją odbudował, ale rozwinął do niespotykanych wcześniej rozmiarów. Na początku było to osiem osób, a po przejęciu steru przez Dominika jest nas trzydziestu trzech. Po prostu sukces – tłumaczy Olaf.

    Znajomi podkreślają, że grubo pomyliłby się ten, który sądzi, że to wszystko dla nagród. – Nominacja oczywiście cieszy i cieszą także te miłe słowa, które słyszę od znajomych, lub czytam w internecie – mówi Dominik. – Ale myślę, że muszę się jeszcze poprawić, bo jestem np. niesamowicie spóźnialski – śmieje się. – To akurat jest prawda – mówi ks. Sławomir Milde, katecheta Dominika. – Ale przy takim zaangażowaniu w różne inicjatywy ta cecha w jego przypadku jest całkowicie zrozumiała. Znam lepszych spóźnialskich od Dominika – uśmiecha się tajemniczo.

    Sam nominowany mówi, że pewnie nie robiłby tego wszystkiego, gdyby nie wyniósł tego z domu i Kościoła. – Jestem związany z Kościołem od 4. klasy szkoły podstawowej. Byłem w scholi, później w zespole młodzieżowym, a później założyliśmy własny, który teraz istnieje już niemal 5 lat – opowiada.

    – Po prostu zawsze gdzieś tutaj jestem, bo myślę, że harcerstwo bardzo dobrze łączy się z wiarą – podkreśla. Morąska Drużyna "FDDH", pod kierownictwem Dominika, organizowała m.in. przekazanie światełka betlejemskiego, obstawę Drogi Krzyżowej oraz czuwanie Wielkanocne. – Ja strasznie wierzę w Boga, i sam bym się sobie dziwił gdybym nie działał w Kościele. A harcerstwo uważam za swoje życie, bo choć jestem w harcerstwie dopiero trzy lata, to dzięki niemu robimy tyle wspaniałych rzeczy i będziemy robić ich jeszcze więcej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół