• facebook
  • rss
  • Lider z morąskiego hufca

    dodane 12.10.2017 00:00

    – Wierzę w Boga i sam bym się sobie dziwił, gdybym nie działał w Kościele. A harcerstwo uważam za swoje życie – mówi Dominik Rimaszauskas.

    Drugie imię ma rodem z USA, nazwisko zaś – litewskie, ale to wyróżnia go spośród rówieśników tylko w niewielkim stopniu. Dominik Jeffrey Rimaszauskas z Morąga został nominowany do nagrody w Plebiscycie Wysokich Lotów w kategorii Młody Lider. Ta nagroda przyznawana przez Związek Harcerstwa Polskiego to prestiżowe wyróżnienie dla tych, którzy mundurowi harcerza przynoszą szczególną chwałę.

    – Dominik w pełni zasługuje na tę nominację, a nawet na nagrodę – mówią jego koledzy z Morąskiej Drużyny Harcerzy Starszych FDDH. „Dominik jest świadomym życia 18-latkiem, pełnym optymizmu, chęci do pracy i zaangażowania na wielu płaszczyznach. Pracuje jako opiekun dzieci. Od czasów szkoły podstawowej aż po liceum uczniowie wybierają go do samorządu. W harcerstwie nie sposób go nie zauważyć, jest szanowany i lubiany” – możemy przeczytać na ulotce konkursowej opisującej nominację Dominika. – A to wcale nie jest przerysowana czy polukrowana sylwetka, bo Dominik taki właśnie jest – podkreśla jego znajoma Katarzyna Wesołowska. – To prawda. Chętnie pomaga innym. Do każdego wyciągnie dłoń, a robi to zawsze w tak pozytywny sposób, że można go opisać tylko dobrymi słowami – potwierdza Olaf Maszczyk, przyboczny drużyny. – Jest bezinteresowny i jeśli coś robi, to nie oczekuje niczego w zamian. Nie tylko potrafi przekazać nam to, co jest konieczne w praktycznym życiu harcerza, ale również przekazuje wartości potrzebne na co dzień. A robi tak wiele rzeczy pomimo szkoły, życia prywatnego i obowiązków w domu, że ja sam nie wiem, jak to wszystko ogarnia – uśmiecha się Olaf. Dominik prowadzi programy profilaktyczne dotyczące używek i współpracuje w tym obszarze z władzami miasta. Jak przypominają koledzy, niemal sam wskrzesił morąską drużynę harcerską, która – porzucona przez poprzedniego drużynowego – rozpadła się z dnia na dzień. – Nie tylko ją odbudował, ale rozwinął do niespotykanych wcześniej rozmiarów. Na początku było to osiem osób, a po przejęciu steru przez Dominika jest nas 33. Po prostu sukces – tłumaczy Olaf. – Myślę, że może być wzorem, zwłaszcza dla młodszych harcerzy – dodaje Kasia. Znajomi podkreślają, że grubo pomyliłby się ten, który sądzi, że to wszystko dla nagród. – Nominacja oczywiście cieszy i cieszą także te miłe słowa, które słyszę od znajomych lub czytam w internecie – mówi Dominik. – Ale myślę, że muszę się jeszcze poprawić, bo jestem np. niesamowicie spóźnialski – śmieje się. – To akurat jest prawda – przyznaje ks. Sławomir Milde, katecheta Dominika. – Ale przy takim zaangażowaniu w różne inicjatywy ta przypadłość jego przypadku jest całkowicie zrozumiała – mówi ze śmiechem kapłan. Dominik mówi, że pewnie nie robiłby tego wszystkiego, gdyby nie wyniósł tego z domu i Kościoła. – Jestem związany z Kościołem od IV klasy szkoły podstawowej. Byłem w scholi, następnie w zespole młodzieżowym, a później założyliśmy własny, który teraz istnieje już niemal pięć lat – opowiada. – Po prostu zawsze gdzieś tutaj jestem, bo myślę, że harcerstwo bardzo dobrze łączy się z wiarą – przyznaje. Morąska Drużyna FDDH pod kierownictwem Dominika organizowała m.in. przekazanie światełka betlejemskiego, obstawę Drogi Krzyżowej oraz czuwanie wielkanocne. – Ja strasznie wierzę w Boga i sam bym się sobie dziwił, gdybym nie działał w Kościele. A harcerstwo uważam za swoje życie. Trwa ono tylko trzy lata, ale dzięki niemu robimy tyle wspaniałych rzeczy i będziemy robić ich jeszcze więcej – zapowiada.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół