Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Dodatkowe dziewięć godzin łaski

Było to jedno z tych spotkań, na które Pan Bóg zaprasza po imieniu.

Te rekolekcje, jak każde, poszerzają horyzonty. Pozwalają zweryfikować postawy liberalizmu, które wkradają się także do Kościoła, dotyczą wiary i wartości. Są szansą na odnowienie ducha, dają wielką siłę. Cieszę się, że mogę tu być i cieszę się z każdej osoby, która tu jest – opowiada pani Elżbieta, jedna z uczestniczek rekolekcji ewangelizacyjnych.

Było to spotkanie z Bożym miłosierdziem, a w jego tajemnice, na podstawie listu papieża Franciszka „Misericordia et misera”, wprowadzał ks. Michał Olszewski SCJ. – Dla nas będzie to dopełnienie czasu Wielkiego Jubileuszu Miłosierdzia Bożego – wytłumaczył ks. Grzegorz Puchalski. – A to, że tu jesteśmy, to nie przypadek. Każdego z nas po imieniu zaprosił Pan Bóg, mówiąc: „Potrzebujesz Mnie”, „Potrzebujesz Mojej łaski” – kontynuował ks. Piotr Bryk.

Zaproszenie dla każdego

List apostolski „Misericordia et misera” papież Franciszek ogłosił na zakończenie Roku Miłosierdzia. W dokumencie zwrócił się m.in. do misjonarzy miłosierdzia: „Ta nadzwyczajna posługa nie kończy się wraz z zamknięciem Drzwi Świętych. Pragnę bowiem, aby jeszcze trwała, aż do odwołania, jako konkretny znak, że łaska Jubileuszu nadal w różnych częściach świata jest żywa i skuteczna”. – Wiedziałem, że skoro utrzymano posługę misjonarzy miłosierdzia, to naturalną sprawą jest, że mam mówić o Bożym miłosierdziu. W Roku Miłosierdzia głosiłem to, co było związane z bullą „Misericordiae vultus”, zapowiadającą Rok Miłosierdzia, a teraz czerpię z listu „Misericordia et misera” – powiedział ks. Michał Olszewski SCJ, misjonarz miłosierdzia. List papieża Franciszka rozpoczyna się od słów: „»Miłosierdzie« i »nieszczęśliwa« to dwa słowa, których używa św. Augustyn, aby opisać spotkanie Jezusa z cudzołożnicą (por. J 8,1-11). Nie mógł znaleźć piękniejszych i bardziej zgodnych ze sobą słów, by uzmysłowić tajemnicę miłości Boga, wychodzącego na spotkanie grzesznika: »Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie« (In Joh 33,5). Ileż w tym opisie Bożego współczucia i sprawiedliwości! Płynąca z niego nauka rzuca światło na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, wskazując jednocześnie drogę, którą mamy podążać w przyszłości”. Ks. Michał wytłumaczył, że jest to zaproszenie, by stanąć na miejscu kobiety pochwyconej na cudzołóstwie. – Zaproszenie papieża Franciszka do tego, by na własnej skórze przeżyć to, co ona przeżyła – mówił rekolekcjonista. – Nie jest to łatwe, bo budzi wiele oporów. Wiążą się one między innymi z ludzkim osądem, który blokuje łaskę Bożego miłosierdzia. A to może wiązać się z brakiem wybaczenia samemu sobie. Tu pojawiają się pytania: Po co mamy stawać na miejscu kobiety pochwyconej na cudzołóstwie? Jaki to ma sens? – Bardzo głęboki, bo jeśli nie staniemy w tym miejscu, nie dojdzie do wyznania grzechów. A tym samym do rozgrzeszenia, czyli otulenia miłosierdziem – zaznaczył ks. Michał. – Ta kobieta stanęła przed Jezusem ze świadomością swojego grzechu, ale także z wielką pokorą – kontynuował rekolekcjonista, zaznaczając, że w życiu każdego z nas, aby doszło do wyznania grzechu, potrzeba dwóch rzeczy – jego świadomości i pokory. – Papież prosi nas, byśmy nie zniszczyli sumienia. Wewnętrznego głosu, który od najmłodszych lat mówi nam, co jest dobre, a co złe. Ono jest głosem Boga w naszym sercu. Naprawdę musimy zatroszczyć się o sumienie. Bo człowiek bez sumienia jest potworem, jest gorszy niż zwierze. Nawet zwierzęta, na bazie instynktu, wiedzą, że zabija się wtedy, kiedy trzeba zjeść, albo się obronić, a człowiek bez sumienia jest potworem – zaznaczył misjonarz miłosierdzia.  Obecnie możemy znaleźć na to wiele przykładów. – Papież Franciszek mówi, że trwa trzecia wojna światowa, tylko w kawałkach. Powiedzcie, czy ktoś, kto ma sumienie, potrafi zabić kilkaset osób wychodzących z modlitwy, ze świątyni. Czy ktoś taki ma sumienie? – pytał retorycznie ks. Michał.

Wejść na drogę

Rekolekcje ewangelizacyjne w hali Centrum Sportowo-Biznesowego w Elblągu odbyły się po raz piąty, ich organizatorem było Centrum Nowej Ewangelizacji. – Rekolekcje zawsze są umocnieniem. Przychodzę na nie z przyjemnością, bo uważam, że jeśli wierzę, to przez całe życie muszę się rozwijać. Dopóki żyję, muszę poznawać Pana Boga – opowiada pani Lidia. Pan Kazimierz uważa, że rekolekcje są ciekawe, a najcenniejsze jest to, że może lepiej poznać nauczanie papieża Franciszka. W czasie nauk ks. Michała po raz pierwszy usłyszał o liście „Misericordia et misera”. – Rekolekcje bardzo mi się podobają, a zwłaszcza ojciec rekolekcjonista, młody i z humorem – ocenia pani Jadwiga i zwraca uwagę, że pierwszego dnia kazanie w czasie Mszy św. było prawie takie samo jak wcześniejsza nauka. Choć dodaje, że to, co mówi rekolekcjonista, dociera do duszy człowieka. Dla pani Ewy każde rekolekcje są bardzo cennym czasem. – Jednak trudno o tym mówić na gorąco. Rekolekcje są drogą, po zakończeniu zostają we mnie na bardzo długi czas. Teraz chłonę wszystkie przekazywane treści, a później będę je sobie układać – tłumaczy. – Kiedy kończył się Rok Miłosierdzia, myślałem, że mi serce pęknie. Jedynym pocieszeniem było to, że byłem wtedy w Arizonie – przypomniał ks. Michał. Współbracia kapłana będący w Polsce zakończyli już Rok Miłosierdzia. On dzięki temu, że był w innej strefie czasowej, otrzymał „dodatkowe” dziewięć godzin czasu łaski.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy