Nowy numer 38/2022 Archiwum

Po Zalewie Wiślanym i nie tylko

Każdy start w regatach kończy na podium. W żeglowanie wciągnął całą rodzinę, łącznie z pięcioletnią córką.

Tomasz Makowski od 15. roku życia żegluje. – Zaczęło się w szkole zawodowej. Byliśmy klasą łobuzów. Mama jednego z kolegów działała w Harcerskim Ośrodku Wodnym Bryza. Były tam trzy jachty. Zrobili z nas drużynę harcerską. Tak się to zaczęło – opowiada pan Tomasz.

Po roku treningów pan Tomasz przeniósł się do Klubu Sportów Wodnych w Elblągu i zaczął pływać na żaglówce klasy olimpijskiej Finn. Trenował pod okiem Jarosława Borkowskiego. – On mnie wszystkiego nauczył. Od A do Z pokazał, jak żeglować – zapewnia. Później nadszedł czas na kolejne jachty i regaty. Obecnie na swoim jachcie Easy 2, na którym jest sternikiem, pływa rodzinnie. Jego ekipę współtworzą brat Wojciech, siostrzeniec Przemek i chrześniak Kuba. Dołączają do nich także przyjaciele, bo do poprawnego poprowadzenia jachtu, na którym obecnie rywalizują, potrzebnych jest sześć osób.

– Nie było takich zawodów, żebyśmy wystartowali i nie stanęli na podium – przyznaje pan Tomasz. W tym roku już dwukrotnie startowali w zawodach na Zalewie Wiślanym. Były to Regaty o Puchar Marszałków (warmińsko-mazurskiego i pomorskiego) oraz Regaty o Puchar Tolkmicka. Za każdym razem byli pierwsi. Największy sukces w karierze żeglarskiej? Zdobycie tytułu Długodystansowego Mistrza Polski. Były to regaty z Sopotu na Gotlandię i z powrotem. Z kolei ubiegły sezon pan Tomasz zakończył z niespodzianką – zdobył Puchar Zalewu Wiślanego. – To lata treningów. To nie jest tak, że kupuję jacht, biorę kilku przyjaciół, wypływamy i wygrywamy. Tak się nie da. Tego trzeba się nauczyć – podkreśla żeglarz.

On i jego ekipa trenują w weekendy, bo na tyle pozwalają obowiązki zawodowe. Najczęściej pływają od maja do października. W tym sezonie załodze Easy 2 pozostaje pływanie na Zalewie Wiślanym, bo jachtem o tych wymiarach nie mają możliwości wpłynąć na Morze Bałtyckie. Wcześniej wpływali przez Cieśninę Pilawską, ale w tym sezonie ze względów politycznych nie jest to możliwie. Jak wielu żeglarzy, czekają na 17 września i otwarcie kanału przez Mierzeję Wiślaną. Pan Tomasz obecnie miłością do żeglarstwa zaraża pięcioletnią córkę Alicję. Trzy lata temu kupił jej małą żaglówkę Optymist. Zapewnia, że Alicja ma wszystko przygotowane i najprawdopodobniej, gdy skończy sześć lat, zacznie na niej trenować. Alicja i córka brata pana Tomasza – Frania (także pięciolatka) od maleńkości były przyzwyczajane do wody i żaglówek. Kiedyś pływały trzymane na rękach rodziców, tak oswajały się z bujaniem, z tym, że łódka nie jest stabilna. Teraz przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa biegają po pokładzie. Pan Tomasz zachęca do tego sportu córkę, bo, jak mówi, to dobry sposób na spędzanie wolnego czasu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy