• facebook
  • rss
  • Samotność w wielkim tłumie

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 13/2016

    dodane 24.03.2016 00:00

    Ekstremalna Droga Krzyżowa. Pokonując ponad 40 kilometrów nocą, w ciszy, można sprawdzić swoją formę. Szczególnie tę duchową.

    Była już noc, kiedy 485 osób wyszło, by na trasie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej rozważyć XIV stacji męki Pańskiej. Tłumaczyły one, kim jest chrześcijański lider. „To ktoś, kto bierze na siebie odpowiedzialność. Za projekt, za ludzi, za życie. To nie osoba, która chowa się za innych” (z rozważań stacji II). – Nam nie zależy na tym, żeby na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej było dużo osób. Nam zależy na tym, by ona przemieniła życie, tych co ją przejdą. Bo EDK to pewna forma duchowości, styl życia. Życia ekstremalnego – mówił w czasie Mszy św. ks. Kamil Leszczyński SDS, który jest pomysłodawcą elbląskiej EDK.

    Osoby, które zdecydowały się XIV stację rozważyć przy grocie w sanktuarium Chrystusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej, miały do pokonania 42 kilometry. Ci, którzy wybrali trasę do Fromborka – 40 kilometrów. Szli w milczeniu w kilkuosobowych grupach lub samotnie. Każdy niósł drewniany krzyż. Wcześniej wszyscy uczestniczyli we Mszy Świetej, której przewodniczył ks. prałat Walenty Szymański, wikariusz generalny diecezji elbląskiej. Przy ołtarzu licznie zgromadzili się kapłani, który także wyruszyli w trasę. Nie zabrakło ks. prałata Jacka Wojtkowskiego, proboszcza parafii katedralnej we Fromborku, oraz ks. Piotra Molendy, kustosza sanktuarium Chrystusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej. Jezu, pomóż mi podejmować wielkie wyzwania. A gdy upadnę, daj mi siłę, by się podnieść. Pomóż mi stać się Kimś. (z rozważań stacji III)

    Pokonać ułomność

    – W piątek piątego tygodnia Wielkiego Postu, gromadzimy się na Eucharystii w tej świątyni, w której pragniemy rozpocząć szczególny czas. Czas duchowego zmagania, pokonywania swoich ludzkich słabości, ułomności. A wszystko po to, by jeszcze bardziej doświadczyć Pana Boga w swoim życiu – powiedział w czasie Mszy św. ks. Mieczysław Tylutki SDS, proboszcz parafii św. Brata Alberta. – Przez ten trud, zmęczenie, walkę z sobą samym jeszcze bardziej chcemy dotknąć samego Chrystusa, który niósł krzyż. Dziś zaprasza On każdego z nas, żebyśmy wzięli swój krzyż i poszli za Nim. Ks. Tylutki Ekstremalną Drogę Krzyżową nazwał pielgrzymką do swojego serca. Weronika zdobyła się na drobny gest, którego wartość pomnożył Bóg (…) Dla mnie Weronika jest przede wszystkim świadkiem nadziei. Choć wydawało się, że wszystko skończone, czuła, że okazanie miłości ma sens. (z rozważań stacji VI) – W ostatnich latach można zobaczyć, jak dużym powodzeniem cieszy się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Jest to zapewne znak czasu, pewna potrzeba dla wielu z nas – mówił w czasie kazania ks. Kamil Leszczyński SDS. – W tym momencie, gdy ta Droga Krzyżowa cieszy się tak dużą popularnością, trzeba zadać sobie pytanie, co jest w niej takiego, że tak wiele osób się na nią decyduje? Co jest w niej jest takiego, że przeważają na niej mężczyźni, a nie kobiety. Dlaczego tych mężczyzn nie ma na zwykłej Drodze Krzyżowej? – pytał ks. Kamil. – Rodzi się pytanie, z jaką motywacją idziecie na Drogę Krzyżową, na Ekstremalną Drogę Krzyżową? – zaznaczył kapłan. Jak wskazał, EDK może być formą sprawdzenia. Ważne jest, czy jest to sprawdzenie formy fizycznej, czy duchowej. – Jak chcecie sprawdzić się fizycznie, to lepiej nie wychodźcie z kościoła. Jeżeli duchowo, to jak najbardziej wychodźcie na trasę i niech Pan Bóg błogosławi – wskazał ks. Kamil.

    Wolno ci upaść

    Wydaje się, że odpowiedź na pytanie: ile razy można upaść dążąc do celu, jest prosta – tyle, ile trzeba. Jeśli Jezus upadł, Ty też możesz upaść wiele razy pod warunkiem, że zawsze znajdziesz siłę, aby się podnieść. (z rozważań stacji IX) – EDK to jest czas dla siebie. Można zastanowić się nad sobą samym, doświadczając ciszy, samotności, zmęczenia. Jest to czas, kiedy można podjąć decyzje, których wcześniej baliśmy się podjąć – mówi Anna Borejko, jedna z osób zaangażowanych w organizację EDK. Ania trasę EDK pokonała po raz drugi. Szła z tatą. – W ubiegłym roku szliśmy do Fromborka. W tym, by nie było tak samo, poszliśmy do Zielonki Pasłęckiej – relacjonuje pan Wojciech. – Ta trasa, według mnie jest lepsza. Tylko to jest dla młodych, a nie starszych dziadków – stara się przekonać pan Wojciech. Równocześnie nie ukrywa, że szło mu się dobrze. – Na taką imprezę zawsze trzeba wziąć ze sobą dziecko. To motywuje człowieka – akcentuje. Sposób pana Wojciecha na to, by dojść do celu? Wychodząc, trzeba „w kieszeni mieć modlitwę”. – Przed wyjściem tata powiedział, że jakby co, to „zarzuci nogę na plecy” i pójdzie dalej – żartuje Ania. – O to, by lekko nie było ks. Kamil dobrze się postarał. Na kilka godzin przed rozpoczęciem EDK wrzucił do internetu zdjęcie z trasy. A tam straszne błoto, po którym ks. Kamil jeździł quadem – opowiada pan Wojciech. – Gdyby nie zamarzło, nie doszlibyśmy do Zielonki Pasłęckiej przed ósmą rano – dodaje Ania. – Pokonanie pierwszych 30 kilometrów przyszło łatwo. Ekstremalna droga rozpoczęła się potem. Z Bożą pomocą doszliśmy do celu cali! – opowiada Karol. Po raz drugi w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej uczestniczył także Adam. W ubiegłym roku szedł do Fromborka. – Bardzo się ucieszyłem, że w tym roku została utworzona druga trasa – przyznaje. – Nogi bolą jak nigdy wcześniej. Ale muszę przyznać, że poprosiłem o ten trud. Jak widać, Pan Bóg bierze na serio nasze prośby. Jezu, daj mi zbyt trudne zadania i ja będę starał się dla Ciebie je zrealizować. (z rozważań stacji X) Ekstremalna Droga Krzyżowa zakończyła się w sobotę. Dla jednych rano, dla innych przed południem. Podczas Eucharystii, która rozpoczynała EDK, w kościele św. Brata Alberta panował półmrok. – Światło w tym kościele jest specjalnie przygaszone. To oznacza jeszcze noc. Noc zawsze jest symbolem grzechu. W momencie, kiedy będziecie wchodzili do Fromborka, czy do Zielonki Pasłęckiej, będzie już dzień. W kościele będzie wystawiony Najświętszy Sakrament. Niech to będzie symbol waszego zmartwychwstania – tłumaczył ks. Kamil. – Być może będziecie obolali, padnięci, ale życzę wam, abyście tam zmartwychwstali. Jezu, pomóż zamknąć za sobą stare życie. Otwórz mnie na nowe. Chcę i pragnę nowego prawdziwego i pełnego życia. (z rozważań stacji XIV) •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół